Patryk Palczyński – zagadkowa śmierć młodego żeglarza

()
Patryk Palczyński
Patryk Palczyński

Patryk Palczyński urodził się 3 czerwca 1985 roku w Gdyni. Był jedynym dzieckiem Julitty i Bogusława. Rodzina mieszkała w Trójmieście. Patryk już jako dziecko korzystał z uroków pobliskiego Bałtyku. Spędzał bowiem z rodzicami wiele czasu na jachtach. Swoje pierwsze kroki na jachcie stawiał już w wieku 4 lat. Julitta i Bogusław rozwiedli się. Miłość do morza u nastolatka przetrwała jednak próbę czasu. Żeglarstwo okazało się zresztą pasją, z którą związał on swoją przyszłość.

Po ukończeniu szkoły średniej nastolatek zastanawiał się nad rozpoczęciem studiów na Akademii Morskiej w Gdyni. Nie utworzono jednak kierunku, który go interesował. Patryk postanowił więc, że nie będzie studiować, byleby tylko otrzymać jakiś dyplom. Chciał robić to, co kochał. Zaczął więc wypływać w długie zagraniczne rejsy.

Pierwsza morska wyprawa trwała aż półtora roku. Potem Patryk zdecydował się na rejs po Karaibach. Tym razem nie było go w domu pół roku. Tryb życia młodego mężczyzny różnił się zatem znacznie od tego, jaki prowadzi większość z nas. Ścieżka młodego mężczyzny była też inna niż większości jego rówieśników. Palczyńskiemu jednak taka praca i długa rozłąka z bliskimi nie przeszkadzała. Dodatkowo dobrze zarabiał jak na swój wiek, a przede wszystkim zajmował się tym, co go naprawdę pasjonowało.

Powrót z Karaibów i przygotowania do kolejnego rejsu

Patryk Palczyński na jachcie
Patryk Palczyński na jachcie

Wszystko zmieniło się po powrocie z malowniczych Karaibów. Zdaniem bliskich Patryk zaczął się dziwnie zachowywać. Przede wszystkim nie chciał w ogóle opowiadać o rejsie. Było to do niego niepodobne, bo wcześniej chętnie dzielił się opowieściami ze swoich morskich wypraw. Spędzał też większość swojego czasu przy komputerze. Wymieniał z kimś dziesiątki maili i SMS-ów.

Gdy matka, z którą mieszkał 24-latek, wchodziła do pokoju żeglarza, ten zasłaniał ekran lub wyłączał komputer. Wyglądało na to, że nie chciał, żeby zobaczyła, co dokładnie robi w Internecie i do kogo wysyła wiadomości. Kobieta pomyślała, że to wszystko jest niepokojące. Nie drążyła jednak tego tematu, czego potem żałowała. Z drugiej strony Patryk był dorosły i jeśli skrywał jakiś sekret, to pewnie i tak by go nie wyjawił.

Młody mężczyzna po pewnym czasie zaczął planować kolejny rejs. Nie zdradził jednak najbliższym wielu szczegółów. Wiadomo, że wymeldował się w urzędzie (jak robił to przed poprzednimi wyprawami) i jako nowe miejsce zamieszkania podał Nową Zelandię. Warto dodać, że musiał podać jakąś docelową lokalizację, ale z racji swojej nietypowej pracy mógł tam przebywać tylko przez krótki czas. Patryk zadeklarował, że wróci do Polski w 2012 roku (choć to też pewnie była mocno szacunkowa informacja).

Dzień zaginięcia Patryka

Patryk przy komputerze - ostatnie zdjęcie przed zaginięciem
Patryk przy komputerze – ostatnie zdjęcie przed zaginięciem

W końcu nadszedł 2 czerwca 2010 roku, czyli ostatni dzień mężczyzny w kraju. Podejrzenia matki przed wyjazdem wzbudziło kilka kwestii. Po pierwsze to, że spakował niewiele rzeczy jak na podróż na drugi kraniec świata. Ponadto wziął też ze sobą bardzo mało pieniędzy (zaledwie kilkanaście lub kilkadziesiąt euro i 50 dolarów). Patryk dopiero po długich namowach pozwolił, by matka go odprowadziła (z początku chciała go odwieźć, ale się na to nie zgodził). Pożegnali się krótko przed północą. 3 czerwca Patryk miał mieć swoje urodziny. Matka i syn świętowali je więc na krótko przed wyjazdem. Kobieta nie wiedziała wówczas, że były to niestety ich ostatnie wspólne chwile.

Mijały kolejne dni, a Patryk nie dawał żadnego znaku życia poza SMS-em, którego wysłał krótko po ostatnim spotkaniu z matką. Co prawda napisał w wiadomości, że wyłącza telefon. Będąc na morzu, miał też ograniczone możliwości kontaktowania się z bliskimi. Wcześniej jednak nie było sytuacji, by nie odzywał się przez tak długi czas. Pani Julita udała się więc po kilku dniach na komendę policji.

Zgłoszenie zaginięcia na policji

Policjanci zbagatelizowali jednak zgłoszenie zaginięcia. Sugerowali, że Patryk uciekł od matki, ponieważ była toksyczną osobą. Kobieta, która martwiła się o syna, poczuła się po tych słowach jeszcze gorzej. Czas płynął, a w sprawie zaginionego nic się nie zmieniało. Pani Julita postanowiła więc działać na własną rękę. Na początku sprawdziła komputer, z którego korzystał jej syn.

Okazało się, że miał założonych kilkanaście kont mailowych, z których regularnie korzystał. Jeszcze dziwniejsze było jednak to, że wszystkie maile z ostatnich trzech lat zostały usunięte. Cała ta sytuacja spowodowała, że matka zaniepokoiła się jeszcze bardziej. Pojawiły się nowe pytania, na które nie było odpowiedzi.

Odnalezienie ciała w Bałtyku

Patryk podczas żeglowania
Patryk podczas żeglowania

Przełom w sprawie zaginięcia mężczyzny miał miejsce 14 lipca. Tego dnia jedna z łódek odkryła dziwny obiekt dryfujący po powierzchni około siedmiu kilometrów od gdańskiego portu. Gdy podpłynięto bliżej, okazało się, że były to najprawdopodobniej ludzkie zwłoki. Na miejscu zdarzenia pojawiła się wkrótce policja, która rozpoczęła dochodzenie.

Śledczy skontaktowali się z matką Patryka. Zgłoszenie widniało bowiem w policyjnej bazie, a Palczyński był widziany po raz ostatni na terenie Trójmiasta. Pani Julita nie była zaskoczona, ponieważ usłyszała o makabrycznym odkryciu w mediach. Nie znaleziono żadnych dokumentów, a ciało znajdowało się w stadium zaawansowanego rozkładu, dlatego identyfikacja zmarłego była znacznie utrudniona.

Gdy matka Patryka zobaczyła zwłoki, rozpoznała ubrania swojego syna. Nie była jednak w stanie potwierdzić ani zaprzeczyć, czy było to ciało zaginionego żeglarza. Zlecono testy DNA, które miały jednoznacznie to rozstrzygnąć. Było jednak bardzo prawdopodobne, że odnaleziono właśnie Palczyńskiego. Oprócz tożsamości zmarłego należało jeszcze ustalić przyczynę jego śmierci.

Wiele wskazywało na to, że w sprawę zamieszane były osoby trzecie. Do ciała przywiązano bowiem dwie ciężkie (20-kilogramowe) płyty chodnikowe. Denat miał też związane ręce z tyłu (podobnie jak Rebecca Zahau), więc raczej mało prawdopodobne było w takiej sytuacji samobójstwo.

Matka Patryka zauważyła jednak szczegół, który nie pasował. Był to naszyjnik z żółwiem (według innych źródeł ze słoniem) zawieszony na szyi zmarłego. Pani Julita oraz znajomi zaginionego twierdzili zgodnie, że nigdy nie widzieli, żeby Palczyński nosił taki wisiorek. Do dziś nie wiadomo, do kogo należał ten naszyjnik.

Potwierdzenie tożsamości odnalezionego mężczyzny

Patryk kochał morze i żeglarstwo
Patryk kochał morze i żeglarstwo

Mniej więcej po miesiącu pojawiły się wyniki badań DNA. Potwierdziły one, że to ciało Patryka wyłowiono z Bałtyku. Nie było to wielkim zaskoczeniem, ale śledczy brali pod uwagę też inne możliwości (m.in. to, że ktoś inny mógł mieć na sobie ubrania żeglarza). Sprawdzono też ślady pozostawione na linach, które przywiązano do płyt chodnikowych. Odnaleziono DNA jednego ze śledczych (który nie włożył najpewniej rękawiczek, choć powinien to zrobić) oraz dwóch mężczyzn, którzy nie figurowali w policyjnych bazach.

Dla bliskich wydawało się dość oczywiste, że Palczyński został zamordowany. Śledczy uznali jednak, że Patryk popełnił samobójstwo. Rodzina zmarłego zupełnie się z tym nie zgadzała. Jak mógł bowiem popełnić samobójstwo w tak nietypowy sposób – dźwigając bardzo ciężki balast i mając ręce związane z tyłu? Dodatkowo mężczyzna nie miał żadnego znanego powodu, by targnąć się na swoje życie.

Błędy popełnione podczas śledztwa i hipotezy

widok na Morze Bałtyckie
widok na Morze Bałtyckie

Bliscy Patryka podejrzewali, że detektywom łatwiej było zamknąć sprawę niż poświęcić jej długie miesiące, które i tak mogłyby nie przynieść odpowiedzi. Podczas śledztwa popełniono też wiele błędów. Jednym z największych było to, że nie zbadano więzów, jakimi skrępowany był żeglarz. Na tej podstawie można było wywnioskować, czy osoba, która je wykonała, miała żeglarskie doświadczenie.

Śledczy mimo prośby matki nie chcieli też zbadać zegarka, który należał do zmarłego. Był to zegarek Aviator z wieloma funkcjami, które ułatwiały życie na morzu. Zegarek Patryka miał m.in. nietypową właściwość, dzięki której zatrzymywał się, gdy przestawał być noszony na ręce. Odnaleziony zegarek wskazywał datę 8 czerwca. Oznaczało to, że mężczyzna nie zmarł od razu, lecz po kilku dniach od momentu, gdy był widziany po raz ostatni.

Scenariusz ten uzasadniała również analiza logowania zegarka. Przez kilka dni po zaginięciu odbierał on sygnał w okolicach charakterystycznego budynku Sea Towers w Gdyni. Podejrzewa się, że chłopak został więc uprowadzony i był przetrzymywany przed swoją śmiercią. Tę hipotezę mogło potwierdzać też badanie żołądka, w którym nie odnaleziono żadnych resztek pokarmu. Oznaczało to, że przynajmniej na kilka godzin (minimum 4-6) przed śmiercią Patryk nic nie jadł. Było więc mało prawdopodobne, by zmarł krótko po zaginięciu.

Sea Towers w Gdyni
Sea Towers w Gdyni

Zastanawiające było też to, że w kieszeni znaleziono część pieniędzy Patryka. Wśród nich było 20 dolarów. Matka żeglarza była natomiast pewna, że wziął on ze sobą banknot pięćdziesięciodolarowy. Musiał więc najpewniej wydać gdzieś 30 dolarów. Gdzie dokonał transakcji w obcej walucie i co kupił? A może wymienił pieniądze w kantorze?

Trochę światła na losy Patryka mógłby rzucić dostęp do nagrań z monitoringu z okolic portu w Gdyni, gdzie po raz ostatni był widziany mężczyzna. Policja jednak zbyt późno zwróciła się o dostęp do nagrań, które zostały już usunięte. Było to kolejne niedopatrzenie śledczych.

Jak zatem zginął Patryk? Najbardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz, że jego śmierć miała jakiś związek z rejsem po Karaibach lub najnowszą wyprawą, która nigdy się nie rozpoczęła. Żeglarz mógł być świadkiem czegoś, czego nie powinien zobaczyć. Mógł to być np. przemyt narkotyków czy handel ludźmi. Tłumaczyłoby to dziwne zachowanie mężczyzny i wszystkie wiadomości, jakie wymieniał z tajemniczym rozmówcą (lub rozmówcami). Być może Palczyński był szantażowany. 

Mogłoby to tłumaczyć też wiadomości, które zostały skasowane ze skrzynek mailowych. Mogły one stanowić bowiem dowód popełnienia przestępstwa, którego świadkiem mógł być Patryk. Osoby, które dopuściły się czegoś nielegalnego postanowiły nie ryzykować i pozbawić mężczyznę życia. Jest to oczywiście teoria, ale wydaje się być prawdopodobna i odpowiadać na wiele pytań.

Zaginięcie Iwony Wieczorek

Iwona Wieczorek
Iwona Wieczorek

Warto też dodać, że sprawa Patryka nie nabrała dużego medialnego rozgłosu, który mógłby pomóc wyjaśnić zagadkę. Trzy dni po odnalezieniu ciała mężczyzny media podchwyciły bowiem temat, którym żyją w zasadzie do dziś. Mowa tu o zaginięciu Iwony Wieczorek. Śmierć Palczyńskiego jest jedną z tych spraw, które mogłyby się potoczyć zupełnie inaczej.

Innym takim przypadkiem jest chociażby zaginięcie Snehy Anne Philip, która zniknęła tuż przed zamachami z 11 września. W obliczu tej wielkiej tragedii policja nie poświęciła sprawie należytej uwagi. Z drugiej strony trudno się temu dziwić, ze względu na olbrzymią ilość pracy, jaką mieli wówczas do wykonania).

Sprawę Iwony Wieczorek i Patryka Palczyńskiego łączy przynajmniej kilka kwestii. Przede wszystkim zaginęli w podobnym czasie i miejscu. Ponadto śledztwo w obu sprawach było dalekie od doskonałości. Do dziś niestety nie udało się też rozwiązać tych dwóch wielkich zagadek kryminalnych. Miejmy nadzieję, że któregoś dnia uda się poznać prawdę na temat choć jednej z tych spraw.

Podobał Ci się artykuł? Oceń go!

Średnia ocena: / 5. Ilość ocen:

Na razie brak ocen. Bądź pierwszy!

Aż tak źle? 😉

Będę wdzięczny za informację, skąd tak niska ocena. Dzięki temu będę mógł poprawić artykuł i uniknę podobnych błędów w przyszłości.

Z niecierpliwością czekasz na kolejny wpis? Zapraszam na fanpage'a na Facebooku, gdzie wrzucam info o nowych artykułach!
Sprawdź też, jak możesz wspomóc mojego bloga :)

Komentarze:

  1. Ja osobiście z upływem czasu straciłam pewność co do morderstwa. Ta sprawa została poruszona w pewnej książce. Patryk miał powiedzieć koleżance, że tam gdzie się wybiera pieniądze nie są potrzebne (pytała go chyba o wymianę waluty czy coś takiego). Inna koleżanka miała w żartach zapytać Patryka czy zabierze ją ze sobą, a on odpowiedział „Zwariowałaś? Na pożegnanie?” Są pewne rzeczy wskazujące na zaplanowane samobójstwo. Ten tajemniczy rejs z pewnością był kłamstwem. To wygląda jakby chciał umrzeć, ale nie chciał by odnaleziono jego ciało.

    1. Hej Niu,
      Dzięki za komentarz!

      Nawet jeśli chciał popełnić samobójstwo, to dlaczego miałby to zrobić tak, żeby jego ciała nie odnaleziono? Powinno być mu chyba wszystko jedno.
      Mam świadomość, że istnieją pewne przesłanki świadczące o tym, że faktycznie chciałby odebrać sobie życie (choć akurat o tych wskazanych przez Ciebie nie słyszałem), to jednak ilość poszlak przemawiających za morderstwem jest wg mnie większa. Nadal nie przekonuje mnie to, że poradziłby sobie sam z takim obciążeniem i to jeszcze z rękami związanymi z tyłu. Ponadto te informacje dot. zegarka – jeśli miał plan popełnić samobójstwo, to pewnie chciałby zrealizować go szybko, a nie czekałby kilka dni. Do kogo też wysyłał te wszystkie maile/SMS-y?
      Pozdrawiam 🙂

  2. Trafiłam tutaj niedawno,w trakcie pracy na home office i „umilałam” sobie czas czytając wszystkie historie. Świetnie każda opisana,szkoda że wpisy pojawiają się tak rzadko 🙂

    1. Cześć Magdalena,
      dziękuję za komentarz i miłe słowa 🙂
      Też bym chciał wrzucać kolejne wpisy częściej, ale doba ma tylko 24 godziny, a rzeczy do zrobienia cała masa :/
      Pozdrawiam i zapraszam ponownie!

  3. A co powiecie, nie osądzam oczywiście a może Patryk byj gejem? Zakrywał komputer przed matką bo nie chciał żeby matka zobaczyła zdjęcia czy maile? Dlatego też usunął konta żeby inni nie odkryli ? Być może wtedy miał się spotkać z partnerem poznanym w internecie a ten ktoś okazał się zboczeńcem… Lub pomógł mu w samobójstwie. Jakoś nikt tego nie brał pod uwagę. A to może być wielce prawdopodobny wątek.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dziesięć + 4 =