Rebecca Coriam – zniknęła podczas rejsu Disneya

Ostatnia modyfikacja: 13 września 2022

()
Rebecca Coriam
Rebecca Coriam

Rebecca Coriam urodziła się 11 marca 1987 roku w Chester w Anglii. Dziewczyna, zwana również Bex, mieszkała tam przez całe dzieciństwo razem z rodzicami, siostrą Rachael i dwoma przybranymi braćmi. Ukończyła lokalne liceum Chester Catholic High School oraz pracowała w zoo w Chester, podobnie jak kilku jej krewnych. Na terenie ogrodu zoologicznego znajduje się zresztą ławka upamiętniająca jej dziadka Kevina i babcię Dolores.

Rebecca prowadziła intensywne życie. Jako nastolatka rozpoczęła naukę w szkole wojskowej. Jako wolontariuszka brała też udział w kilku imprezach plenerowych. Następnie wybrała studia sportowe na Uniwersytecie w Plymouth. Z czasem rozpoczęła również edukację na uczelni Liverpool Hope University. Studia te przygotowywały absolwentów do pracy z młodzieżą. Kobieta nie poprzestała na teorii – miała za sobą też doświadczenie w pracy z młodymi ludźmi. Przez cztery miesiące pracowała bowiem jako trenerka na obozie sportowym w stanie Maine (USA) w ramach programu Camp America.

W czerwcu 2010 roku Coriam rozpoczęła kolejny rozdział w swoim życiu – wyjechała do Londynu na rozmowę kwalifikacyjną. Ubiegała się o pracę w firmie Disney Cruise Line, która organizuje rejsy wycieczkowe. Gdy otrzymała posadę, udała się na szkolenie. Odbywało się ono w parkach rozrywki Disneya na Florydzie, więc Bex ponownie wybrała się w podróż na drugi brzeg Atlantyku.

statek Disney Wonder
statek Disney Wonder

Po czterech miesiącach rejsów po Bahamach 23-latka rozpoczęła dwumiesięczny urlop w Wielkiej Brytanii, podczas którego spędzała czas z rodziną i przyjaciółmi. Kiedy z niego wróciła, pracowała na statku „Disney Wonder” (jednym z trzech, którymi dysponowała firma na początku 2011 roku). Portem macierzystym okrętu było Los Angeles. Coriam odwiedziła wszystkie miejscowości na Riwierze Meksykańskiej, w których zatrzymywał się „Disney Wonder”. Przepłynęła też przez Kanał Panamski. Następnie wróciła do Chester na dwa tygodnie z powodu śmierci jej dziadka. Był to ostatni raz, gdy Rebecca widziała się z rodziną (oczywiście nikt tego wówczas nie wiedział).

Kobieta po tych kilkunastu dniach musiała wrócić do swoich obowiązków na statku „Disney Wonder”. Utrzymywała w tym czasie kontakt z rodziną za pośrednictwem Facebooka i Skype’a. 21 marca 2011 roku (sześć tygodni po powrocie do pracy) statek opuścił Los Angeles. Tego dnia Coriam wysłała swoją ostatnią wiadomość do rodziców za pośrednictwem Facebooka. Napisała, że zadzwoni następnego dnia. Matka i ojciec 24-latki (Rebecca miała urodziny dziesięć dni wcześniej) z początku nie przejmowali się brakiem kontaktu, myśląc, że ich córka jest pewnie zapracowana i zmęczona. Rodzice zaniepokoili się jednak, gdy minęło dwanaście godzin bez znaku życia ze strony córki.

Zaginięcie Rebeki

Rebecca Coriam
Rebecca Coriam

Coriamowie nie wiedzieli jeszcze, że tego dnia o 09:00 czasu lokalnego Coriam przegapiła początek swojej zmiany. Okręt znajdował się wówczas u wybrzeży Meksyku i zmierzał do Puerto Vallarta i Cabo San Lucas. Brytyjki nie było w swojej kajucie ani nigdzie indziej na statku. Bex nie zareagowała także na komunikaty załogi. Gdy sprawdzono nagrania z monitoringu, okazało się, że kamery uchwyciły Rebeccę o 5:45 nad ranem. Wcześniej anonimowe źródło, którym był podobno członek załogi, twierdziło, że 24-latka wypadła za burtę około 3:00 nad ranem, czyli prawie trzy godziny wcześniej, co okazało się ostatecznie nieprawdą. Na zarejestrowanym filmie Coriam znajdowała się w strefie przeznaczonej dla załogi i rozmawiała przez telefon. Wydawała się zrozpaczona. Młodszy kolega z pracy podszedł wtedy do Rebeki i prawdopodobnie spytał, czy wszystko u niej w porządku. Wyraźnie można odczytać z ruchu warg, że kobieta odpowiedziała: „Tak, dobrze”. Po tych słowach Rebecca rozłączyła się. Następnie odeszła, odgarniając włosy do tyłu i wkładając ręce do tylnych kieszeni spodni. Rodzice zaginionej przyznali, że były to charakterystyczne gesty, które Coriam często wykonywała. Od tego czasu nikt nie widział kobiety.

Załoga przeszukała cały statek. Okręty amerykańskiej Straży Wybrzeża i meksykańskiej Marynarki Wojennej sprawdziły natomiast pobliskie wody. Nie znaleziono jednak żadnych śladów. Ponieważ statek, na którym pracowała zaginiona, został zarejestrowany na Bahamach, oddelegowano detektywa z Królewskich Sił Policyjnych Bahamów (RBPF), by prowadził dochodzenie. Miało to miejsce po trzech dniach od zniknięcia kobiety. Okręt zdążył wówczas wrócić do Los Angeles. Śledczy podobno spędził kilka dni na pokładzie, próbując ustalić, co stało się z Rebeccą.

Rodzina Coriam angażuje się w poszukiwania

Mike i Annmaria Coriam - rodzice Bex
Mike i Annmaria Coriam – rodzice Bex

Mike i Annmaria Coriam, rodzice 24-latki, przylecieli z Anglii do portu, gdzie zacumował statek. Spotkali się z detektywem z Bahamów, który przyznał się im, że spędził tylko jeden dzień na pokładzie, prowadząc śledztwo, a potem wrócił do domu. Detektyw powiedział też, że przesłuchał tylko kilku członków załogi. Nie rozmawiał natomiast z żadnym z pasażerów. Coriamowie twierdzili, że pracownicy Disneya trzymali ich w samochodzie z zaciemnionymi szybami i wprowadzili na pokład przez rzadko używane boczne wejście. Nastąpiło to, gdy wszyscy pasażerowie już zeszli na ląd.

Kapitan okrętu złożył rodzinie kondolencje. Przedstawił też swoją teorię, że Rebecca została wyrzucona za burtę przez falę, gdy przebywała w basenie dla załogi. Rodzice zaginionej wątpili w to z powodu wysokich ścian otaczających basen. Następnie zostali zabrani na spotkanie z dyrektorami Disneya i kobietą, z którą Rebecca rozmawiała przez telefon. Coriamowie nie dowiedzieli się jednak niczego, co pomogłoby odnaleźć ich córkę.

Na dzień przed pierwszą rocznicą zniknięcia Brytyjki jej ojciec otrzymał e-maila od kobiety, która twierdziła, że ​​widziała Rebeccę z ciemnowłosym mężczyzną w Wenecji w sierpniu ubiegłego roku. Kobieta powiedziała, że ​​jest „w 85% pewna”, że zauważyła zaginioną. Przypomniała sobie o całym zdarzeniu, gdy natrafiła na stronę internetową utworzoną przez rodzinę. Coriamowie zastanawiali się jednak, jak Rebecca mogła się dostać do Włoch bez paszportu, który został wśród innych rzeczy pozostawionych w kajucie kobiety.

Śledztwo dziennikarskie Jona Ronsona

dziennikarz Jon Ronson
dziennikarz Jon Ronson

W październiku 2011 roku dziennikarz Jon Ronson wybrał się w rejs tą samą trasą. Postanowił podczas jego trwania dyskretne wypytać pracowników „Disney Wonder” o zaginioną. Kilku członków załogi, którzy byli na statku w dniu zniknięcia Rebeki, zgodziło się porozmawiać anonimowo z mężczyzną. Zasugerowali, że więcej wiadomo o jej losie, niż publicznie przyznała firma Disney czy bahamska policja. Kilku było bardziej ostrożnych. „To się nie zdarzyło” – powiedział Ronsonowi barman. „Wiesz, że to odpowiedź, którą muszę udzielić” – dodał. Ronson przeczesał dokładnie wszystkie miejsca na statku, do których mieli dostęp pasażerowie. Dziennikarz pomyślał, że Rebecca mogła poślizgnąć się i wypaść za burtę podczas joggingu na torze do biegania, który znajdował się na pokładzie 4. Doszedł do wniosku, że kobieta regularnie ćwiczyła w ten sposób, a poręcze były na tyle niskie, że mógł zdarzyć się wypadek. Z drugiej strony było to miejsce monitorowane przez kamery.

Ronson podzielił się tą teorią z jednym z członków załogi, który powiedział mu, że było inaczej. Według pracownika statku Coriam rzeczywiście wypadła za burtę, jednak miało się to zdarzyć na pokładzie 5. „Byłem tego dnia na statku” –  powiedział, po czym dodał: „Wszyscy wiedzą”. Dowodem miał być klapek znaleziony w pobliżu.

Gdy dziennikarz spojrzał na basen dla załogi z dziobu pokładu 10., zwątpił w początkową teorię. Wokół balustrad znajdowała się stalowa ściana wystarczająco wysoka, aby całkowicie zasłonić widok. Jeden z członków załogi wyjaśnił, że jest to popularne miejsce wśród pracowników statku, którzy wolą spędzać tam wolne chwile niż w swoich bardzo małych kabinach. Ronson zauważył też kamery bezpieczeństwa w pobliżu basenu. Nie miał jednak pewności, czy były tam w chwili zaginięcia, czy umieszczono je dopiero po incydencie. Mężczyzna nie widział możliwości, by ktoś mógł stamtąd skoczyć lub spaść. Wszyscy członkowie załogi, z którymi rozmawiał, upierali się jednak, że Coriam wypadła za burtę, podczas pobytu w basenie dla załogi. „Disney dokładnie wie, co się stało”, powiedział jeden z nich. „Wszystko tutaj jest monitorowane. Wszędzie są kamery. Disney ma taśmę” – dodał. Pod koniec rejsu inny członek załogi wyjaśnił dziennikarzowi śledczemu, że chociaż ściany wokół basenu są wysokie, morze było tego dnia wzburzone i Rebecca mogła wypaść za burtę, zwłaszcza że na pokładzie było ślisko.

Ta sama osoba wspomniała też, że znajomy został pewnego razu oddelegowany do wprowadzenia do wnętrza okrętu jednego z pasażerów podczas sztormu. Wykroczenie związane z przebywaniem na tarasie przy basenie w takich warunkach atomsferycznych było na tyle poważne, że Disney odesłał tę osobę do domu w połowie podróży.

Po powrocie reportera z rejsu skontaktowała się z nim „Melissa”. Kobieta powiedziała Ronsonowi, że dzień po zniknięciu Rebeki obok basenu złożono kwiaty, najwyraźniej przez firmę. Według informatorki ten symboliczny gest sprawił, że wszystko było jeszcze bardziej dziwne. Za zgodą Coriamów dziennikarz opisał swoje ustalenia w brytyjskiej gazecie „The Guardian”.

Dalsze ustalenia i teorie

Rebecca Coriam z kotem
Rebecca Coriam z kotem

Ponieważ Rebecca nie została znaleziona na statku pomimo dokładnych poszukiwań, śledczy doszli do wniosku, że kobieta wypadła za burtę, prawdopodobnie w wyniku tzw. monstrualnej fali. Coriamowie i ich prawnik twierdzą, że nigdy nie otrzymali kopii raportu końcowego, jaki obiecała im policja z Bahamów. Brytyjscy funkcjonariusze, którzy otrzymali te dokumenty, odrzucili wielokrotne prośby o wydanie kopii na podstawie ustawy o wolności informacji. Jako powód odmowy podawano, że raport zawiera poufne dane osobowe.

Jeden z członków załogi powiedział Ronsonowi, że ostatnia rozmowa telefoniczna Coriam została nagrana. Wielu znajomych wierzyło, że rozmówcą był jej chłopak. „Była w związku i pojawiły się problemy, które ją martwiły” – powiedziała dziennikarzowi „Melissa”. „To był bardzo intensywny związek. Raz było wspaniale, a potem okropnie… Nie przychodzi mi do głowy żaden inny powód, dla którego byłaby zdenerwowana i błąkała się sama o 6 rano” – dodała. Tajemnicza informatorka twierdziła jednak, że Coriam rozmawiała przez telefon nie z partnerem, ale ze wspólnym znajomym.

W rocznicę zniknięcia kobiety jej rodzice powiedzieli dziennikarzom gazety „Liverpool Echo”, że słyszeli o młodej kobiecie i starszym mężczyźnie, którzy mieli być zaangażowani w trójkąt miłosny z ich córką. Corianowie poprosili rzekomych kochanków, by zgłosili się do nich, jednak to nie nastąpiło. Rodzice zaginionej ujawnili również, że podobno Disney wysłał FBI dodatkowe materiały filmowe w celu analizy i poprawy ich jakości, ale nie mogli powiedzieć, co miałyby zawierać te nagrania.

Rodzice wspominali, że ich córka była zawsze pogodna i pełna optymizmu. Cechy te miały zapewnić jej pracę na statku. Kiedy Corianowie odwiedzili mieszkanie córki po jej zniknięciu, znaleźli bilety do Disneylandu w Paryżu, które zdobyła dla nich i swojej siostry. Rebecca prawdopodobnie planowała zrobić im niespodziankę i chciała wręczyć ten prezent podczas następnej wizyty w domu. Te plany, a także nieustająca wymiana wiadomości z matką na Facebooku, przeczą zdaniem najbliższych teorii, że zaginiona popełniła samobójstwo.

klapki, które rzekomo miały należeć do Brytyjki
klapki, które rzekomo miały należeć do Brytyjki

„Melissa” ostatni raz widziała Coriam około 23:00 ostatniego wieczoru przed jej zaginięciem. Kobieta powiedziała Ronsonowi, że Rebecca mogła pójść na basen dla załogi (jedno z jej ulubionych miejsc na statku), aby pobyć sam na sam i odpocząć przez chwilę. Będąc tam, mogła wspiąć się i usiąść na ścianie, a potem z niej spaść. Zdaniem koleżanki zaginiona lubiła ryzyko.

„Melissa” nie wierzyła, że japonki rzekomo znalezione w pobliżu basenu, które znajdowały się wśród rzeczy zwróconych rodzicom Coriam, należały do ​​niej. „Mike i Ann pokazali mi je” – powiedziała Ronsonowi. „Były za duże. Nie pasowały do jej stylu. Były różowe, kwieciste i hawajskie. Nigdy nie widziałem, żeby je nosiła. Dlaczego Disney nie przyszedł do mnie lub innej koleżanki i nie powiedział: 'Czy możesz je zidentyfikować jako Bex?'”

Coriamowie stwierdzili później, że klapki były za małe. Nie znaleźli też nikogo na statku, kto widziałby ich córkę mającą je na nogach. Rodzice dowiedzieli się również, że obuwia nie poddano żadnym badaniom kryminalistycznym. W 2016 roku prywatni detektywi pracujący dla rodziny zaginionej oznajmili, że ostatecznie ustalili, iż klapki nie należały do Rebeki. Zauważyli, że nie tylko nie były w jej stylu, ale znajdowało się na nich imię i nazwisko innego członka załogi oraz numer kabiny. Coriamowie przyznali, że to odkrycie doprowadziło ich do silnego zwątpienia w twierdzenia Disneya, że ​​ich córkę znaleziono w basenie. Przestali też wierzyć w teorię, że Rebecca została stamtąd zmieciona przez falę lub wypadła za burtę.

Tracie Medley i Bex
Tracie Medley i Bex

Zauważono również, że na nagraniu przedstawiającym ostatnią rozmowę telefoniczną, ubrania Rebeki wydają się bardzo duże. Jej przyjaciele i koledzy z załogi spekulowali, że mogły należeć do kogoś innego. Zdaniem posła Partii Pracy, Chrisa Mathesona, który reprezentował okręg wyborczy miasta Chester od wyborów w 2015 roku, Coriam padła ofiarą przestępstwa, prawdopodobnie  morderstwa lub napastowania seksualnego. Polityk twierdził, że dysponuje kopią oryginalnego raportu policyjnego z „przekonującymi” dowodami w tym zakresie.

John Anderson, czyli prywatny detektyw, który pracował z Coriamami i Mathesonem, ustalił, że morze było tej nocy dość spokojne, co poddaje w wątpliwość twierdzenie Disneya o „zbójeckiej fali”. Mężczyzna dodał, że fala, która byłaby zdolna do zrzucenia kobiety za burtę, spowodowałaby też zapewne widoczne uszkodzenia okrętu.

Sprawą zainteresował się również baron John Prescott, były wicepremier rządu Tony’ego Blaira i ówczesny pełnomocnik Izby Lordów. Mężczyzna uważał, że ​​Rebecca została wyrzucona za burtę. Wezwał również do ustanowienia przepisów, które umożliwiłyby władzom brytyjskim prowadzenie dochodzeń w sprawie śmierci ich własnych obywateli na statkach wycieczkowych pływających po wodach międzynarodowych.

W 2017 koleżanka Bex z załogi statku, Tracie Medley, przyznała, że kobiety tworzyły trójkąt miłosny razem z chłopakiem Tracie, Devenem Hydem. Kobieta dodała, że z jednej strony Coriam podobała się ta sytuacja, a z drugiej nie wiedziała, w jakim kierunku to wszystko zmierza i miała wątpliwości. Medley nie wiedziała jednak, co stało się z jej kochanką.

Zarzuty wobec prowadzących śledztwo

zaginiona Rebecca Coriam
zaginiona Rebecca Coriam

Ronson poinformował, że w momencie publikacji jego artykułu Coriamowie nie dostawali żadnych informacji od Disneya ani RBPF na temat postępów w śledztwie. „Kiedy do kogokolwiek dzwonimy, mówią tylko, że śledztwo jest w toku” – powiedział Mike Coriam. „Próbowaliśmy wysyłać e-maile, mówiąc im, jak się czujemy, jak robi się coraz trudniej… Ale nic. Po prostu '[Śledztwo] trwa’.” Policjant z Bahamów przydzielony do sprawy nigdy nie oddzwonił nawet do Ronsona.

Coriamowie przyłączyli się do krytyki śledztwa ze strony brytyjskich polityków, przyjaciół Rebeki wśród załogi statku oraz rodzin ofiar podobnych incydentów na morzu. Zwłaszcza ci ostatni zauważyli, że od 2000 roku ze statków wycieczkowych zniknęło 170 pasażerów i członków załogi. Większość tych wypadków nie zostało poważnie zbadanych ani nie zyskało rozgłosu. Wszyscy krytycy twierdzili, że Disney, podobnie jak inne firmy organizujące rejsy, jest przede wszystkim zainteresowany uniknięciem niekorzystnego rozgłosu związanego ze sprawą zaginięcia Coriam. W listopadzie 2011 roku Stephen Mosley, ówczesny poseł, chciał zainteresować sprawą Izbę Gmin. „Śledztwo w sprawie zniknięcia Rebeki było przerażające” – powiedział Mike’owi Penningowi, ministrowi żeglugi. „Władze Bahamów praktycznie nie podjęły żadnej próby zbadania zniknięcia Rebeki” – kontynuował. „Bardzo niewiele osób wie, że kiedy wsiadają na statek wycieczkowy, są tak słabo chronieni”.

Rebecca Coriam w mundurze
Rebecca Coriam w mundurze

Zdaniem wielu Bahamy, często krytykowane za niskie standardy rejestracji statków pod ich „wygodną banderą”, nie miały odpowiedniego doświadczenia i możliwości, aby poradzić sobie z tak skomplikowaną sprawą. Penning ogłosił, że Wydział Badania Wypadków Morskich zbada wszystkie zgony i zaginięcia obywateli brytyjskich ze statków w dowolnym miejscu na świecie. Analogicznie zadecydowały wcześniej Stany Zjednoczone. Ówczesny prezydent USA, Barack Obama, podpisał ustawę uprawniającą FBI do prowadzenia śledztwa w przypadku śmierci lub zniknięcia obywatela amerykańskiego. Rząd Wielkiej Brytanii miał również dążyć za pośrednictwem Międzynarodowej Organizacji Morskiej do zacieśnienia współpracy między krajami w zakresie takich dochodzeń. Penning też miał krytyczny stosunek wobec Disneya. Powiedział, że firma była „bardziej zainteresowana powrotem statku na morze niż zbadaniem sprawy zaginionego członka ich załogi”.

Na temat sprawy zabrał również głos Kendall Carver. Amerykanin założył grupę lobbingową International Cruise Victims po tym, jak w 2004 roku jego córka zniknęła z okrętu „Celebrity Mercury”. Carver powiedział: „Na statkach wycieczkowych mają, cytuję, funkcjonariuszy ochrony, ale pracują dla linii wycieczkowych. Nie zrobią nic, gdyby linie miały zostać pozwane”.

Krytyczny wobec tej branży prawnik z Miami, Jim Walker, który prowdzi bloga Cruise Law News, zgadził się z tymi słowami. „Rodzina Coriam nie zasługuje na gry z Myszką Miki” – tak skomentował artykuł Ronsona. Walker później reprezentował rodziców Rebeki w procesie przeciwko Disneyowi przed amerykańskimi sądami. W 2015 roku doszło do zawarcia ugody ze spółką (nieujawniono jaka była jej kwota). Zgodnie z jej ustaleniami rodzice mieli nie poruszać sprawy publicznie.

Carver i Walker uważają, że Disney ma więcej dowodów, niż przedstawił, w szczególności nagrania z monitoringu obszaru przy basenie. Ich zdaniem firma ukrywa prawdę o tym, co się wydarzyło ze strachu przed niepożądanym rozgłosem. „Jeśli jest nagranie, które pokazuje, że twoja córka wychodzi za burtę” – powiedział Carver Ronsonowi – „to koniec historii. Nie ma mowy, żeby ktoś mógł zejść ze statku i nie został uchwycony przez kamery”. Melissa powiedziała Ronsonowi, że to nieprawdopodobne, by nie było żadnego nagrania. Basen znajduje się bowiem w pobliżu ważnych biur, takich jak dział kadr i płac, gdzie przechowywano pieniądze i poufne dokumenty. Kobieta uważa, że ​​Disney stara się tuszować sprawę, bo chroni się przed zarzutami o zaniedbanie. Basen był zlokalizowany w takim miejscu, że ktoś powinien widzieć ewentualny wypadek. „Gdyby była 6 rano, a oni wykonywali swoją pracę i obserwowali front, ktoś musiał ją widzieć” – powiedziała Ronsonowi. „A jeśli tego nie zrobili, ukrywają, dlaczego tego nie zrobili”.

Rzecznik firmy Disney odmówił skomentowania szczegółów dotyczących tego, czy istnieje taśma z rozmowy telefonicznej lub dodatkowe wideo z monitoringu. Dodał jednak: „Chcielibyśmy wiedzieć, co się stało, jak każdy… Zniknięcie Rebeki było trudne i bolesne dla wszystkich”. Niestety sprawa pozostaje nierozwiązana do dziś.

Podobał Ci się artykuł? Oceń go!

Średnia ocena: / 5. Ilość ocen:

Na razie brak ocen. Bądź pierwszy!

Aż tak źle? 😉

Proszę o informację, skąd taka ocena. Dzięki temu będę mógł poprawić artykuł i uniknę podobnych błędów w przyszłości.

Z niecierpliwością czekasz na kolejny wpis? Zapraszam na fanpage'a na Facebooku, gdzie wrzucam info o nowych artykułach!
Sprawdź też, jak możesz wspomóc mojego bloga :)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *