Ostatnia modyfikacja: 10 października 2026
W nocy z 26 na 27 października 1999 roku na terenie Kopalni Węgla Kamiennego „Dębieńsko” w Czerwionce-Leszczynach doszło do zabójstwa 25-letniej Małgorzaty Żarnowskiej. Mimo odnalezienia licznych śladów oraz zabezpieczenia materiału DNA sprawca zbrodni dotąd nie został ustalony, a historia ta budzi nadal duże emocje.
Spis treści
TogglePraca na kopalnianej bocznicy

Małgorzata Żarnowska urodziła się 8 kwietnia 1974 roku. Mieszkała wraz z mężem oraz 15-miesięcznym synem w dzielnicy Czuchów w Czerwionce-Leszczynach. Kobieta była zatrudniona w Przedsiębiorstwie Transportu Kolejowego i Gospodarki Kamieniem, gdzie pełniła obowiązki dróżniczki i odpowiadała za bezpieczny przejazd pociągów towarowych przewożących węgiel. W opinii współpracowników była osobą skrupulatną i bezwzględnie przestrzegającą procedur bezpieczeństwa.
W ostatnim tygodniu października 1999 roku w jej grafiku nastąpiła zmiana – z powodu choroby koleżanki przydzielono ją na zastępstwo do niewielkiego, murowanego posterunku dróżniczego oznaczonego jako KD-1 (lub DK1). Budynek znajdował się tuż przy torowisku, w miejscu skrzyżowania z drogą zakładową. Choć teren kopalni był ogrodzony i patrolowany przez ochronę, w praktyce na jego obszar nielegalnie przedostawały się osoby postronne, w tym zbieracze węgla czy złomu.
Ostatnia tragiczna zmiana

Wtorek, 26 października 1999 roku, był pierwszym dniem pracy Małgorzaty na nowym stanowisku. O 21:40 przejęła dyżur od schodzącej ze zmiany koleżanki, a 6 minut później dokonała pierwszego wpisu w dzienniku służbowym. Początkowo zmiana przebiegała bez zakłóceń.
Między 1:45 a 2:00 w nocy doszło jednak do niepokojącego zdarzenia. Przechodzący obok posterunku laborant zauważył Małgorzatę stojącą przed budynkiem i rozglądającą się po otoczeniu. Gdy zapytał, czy coś się stało, dróżniczka odpowiedziała po śląsku: „ktoś mi klubie w okno” (ktoś puka mi w okno). Świadek dostrzegł za budynkiem ciemną sylwetkę odwróconego plecami mężczyzny, założył jednak, że to pracownik ochrony lub górnik, i poszedł dalej.
O 2:20 obok posterunku przejechał pociąg towarowy, a dróżniczka wykonała swoje obowiązki z tym związane. O 2:29 dodała w książce dyżurnej ostatni wpis. Dokładnie w tym samym czasie na kontrolę przyszedł kierownik zmiany, który zamienił z nią parę słów przez okno. Kobieta zachowywała się normalnie i nie zgłaszała żadnych problemów.
Pusta nastawnia i odnalezienie ciała

O 3:40 ten sam skład towarowy wracał w rejon posterunku KD-1. Maszynista zaniepokoił się, widząc sygnał „stój” oraz podniesione rogatki. Gdy wszedł do budynku, zastał uchylone drzwi oraz włączone światło. Nikogo nie było w środku, a na biurku leżał otwarty dziennik i klucze. Rygorystyczne przepisy zakazywały opuszczania nastawni bez wcześniejszego zgłoszenia i uzyskania zgody przełożonych. Maszynista powiadomił więc dyspozyturę. Kierownik zmiany skontaktował się z mężem kobiety, który potwierdził, że żona nie wracała do domu. Na terenie kopalni rozpoczęto poszukiwania.
Około 5:30 (według innych źródeł – tuż przed 7:00 rano) jeden z pracowników odnalazł ciało Małgorzaty w murowanym boksie na węgiel i koks, oddalonym od nastawni o około 70 metrów. Ciało leżało na ziemi zmieszanej z miałem węglowym i było obnażone od pasa w dół. Na zwłoki narzucony był czarny sweter. W pobliżu odnaleziono spinki do włosów należące do ofiary oraz nóż.
Wyniki sekcji zwłok i zabezpieczone ślady

Sekcja zwłok przeprowadzona w Zakładzie Medycyny Sądowej Śląskiej Akademii Medycznej wykazała, że przyczyną śmierci były rozległe obrażenia wewnętrzne klatki piersiowej i brzucha, powstałe w wyniku dławienia oraz silnego ucisku i uderzeń tępym narzędziem lub pięściami. Kobieta została również zgwałcona. Biegli ustalili, że do wykorzystania seksualnego doszło w momencie, gdy ofiara była nieprzytomna lub już nie żyła. W jej organizmie nie wykryto alkoholu ani substancji odurzających.
Śledczy zabezpieczyli na miejscu zdarzenia próbki DNA sprawcy. Istotnym dowodem okazał się również odbity na szybie po wewnętrznej stronie nastawni ślad małżowiny usznej. Ujawniono ponadto odciski obuwia oraz ślady na drzwiach.
Z miejsca zdarzenia zniknęły przedmioty należące do kobiety: ślubna obrączka, klucze, przepustka oraz torebka. Następnego dnia na torowisku wzdłuż ulicy Przemysłowej i Kopalnianej odnaleziono porzuconą torebkę oraz portfel. Pies tropiący doprowadził śledczych do tych przedmiotów, a następnie zgubił ślad przy ulicy, co wskazuje, że sprawca mógł w tym miejscu wsiąść do samochodu.
Hipotezy i przebieg postępowania

Prokuratura Rejonowa w Rybniku analizowała dwa motywy: rabunkowy oraz seksualny, uznając ten drugi za wiodący. Kluczową kwestią pozostało ustalenie, dlaczego dróżniczka otworzyła drzwi nastawni, mimo że na nocnych zmianach zawsze zamykała się od środka. Śledczy rozważali hipotezy, według których napastnik podstępem skłonił ją do wyjścia, wykorzystał moment wynoszenia popiołu z pieca lub był osobą, którą kobieta kojarzyła z widzenia.
W toku postępowania przesłuchano ponad 100 osób – w tym pracowników kopalni oraz podmiotów współpracujących – i pobrano dziesiątki próbek porównawczych DNA. Żadna z nich nie wykazała zgodności ze śladem zabezpieczonym na miejscu zbrodni.
W sprawie analizowano kilka wątków:
- Postać z przesłuchań lokalnych: w lutym 2000 roku policja weryfikowała informację o mężczyźnie posługującym się imieniem Maciek, który bezpośrednio po zdarzeniu wyjechał do Katowic. Nigdy nie udało się ustalić jego tożsamości.
- Wątek z zakładu karnego (2002 r.): śledztwo podjęto na nowo po zgłoszeniu od jednego z więźniów w Nowym Sączu, wedle którego współosadzony miał przyznać się do zbrodni. Badania DNA oraz analiza odcisku ucha wykluczyły jednak wskazanego mężczyznę.
- Profil psychologiczny: według analizy profilerów sprawcą był prawdopodobnie mężczyzna w wieku 20–35 lat (w chwili zdarzenia), słabo wykształcony, dobrze znający teren kopalni i potrafiący swobodnie poruszać się po nim w nocy.
Obecny stan sprawy
Choć postępowanie zostało formalnie umorzone z powodu niewykrycia sprawcy, analiza materiału dowodowego pozostaje w zainteresowaniu policjantów z Archiwum X Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Zabezpieczony profil DNA oraz odcisk małżowiny usznej stanowią materiał porównawczy do weryfikacji w bazach danych przy użyciu współczesnych metod genetyki sądowej. Zbrodnia na terenie kopalni „Dębieńsko” ulegnie przedawnieniu w 2029 roku.
Podobał Ci się artykuł? Oceń go!
Średnia ocena: / 5. Ilość ocen:
Na razie brak ocen. Bądź pierwszy!
Aż tak źle? 😉
Będę wdzięczny za informację, skąd tak niska ocena. Dzięki temu będę mógł poprawić artykuł i uniknę podobnych błędów w przyszłości.
Inne wpisy, które mogą Cię zainteresować
Rodzina Bogdańskich – zagadkowe zaginięcie pięciu osób spod Łodzi
Michał Delewski – zagadkowe zaginięcie po imprezie
Andrzej Prostak – zagadkowe zaginięcie i tajemnica czerwonego Poloneza
Piotr Drabik – zagadkowe zaginięcie genialnego naukowca na Hawajach
Wanda Szeptun – zagadkowe zaginięcie nad Jeziorem Nyskim
Piotr Piela – zagadkowe zaginięcie marynarza u wybrzeży USA
Ernestyna Wieruszewska i Anna Semczuk – zaginięcie licealistek w Zakopanem
Katarzyna Domeracka – za zaginięcie 16-latki odpowiadał adwokat o pedofilskich skłonnościach?
Dominika Paćkowska – wyszła do kościoła, po raz ostatni widziano ją na moście
Emilia Koprowska – tajemnicze zaginięcie po festiwalu techno i kłótni z mężem
Z niecierpliwością czekasz na kolejny wpis? Zapraszam na fanpage'a na Facebooku, gdzie wrzucam info o nowych artykułach!
Sprawdź też, jak możesz wspomóc mojego bloga :)