Lasy deszczowe kolumbijskiego departamentu Antioquia zachwycają widokami, ale to śmiertelnie niebezpieczny teren. Urwiste ściany skalne i porywiste potoki są tu tłem dla stref wpływów nielegalnych kopalni złota oraz ludzi żyjących całkowicie poza prawem. 1 marca 2025 roku w tym rejonie rozegrał się dramat, który do dziś nie daje spokoju rodzinie i ratownikom – podczas międzynarodowych zawodów paralotniowych bez śladu zaginął polski lekarz, Witold Gilarski.
Spis treści
ToggleKim był zaginiony pilot?
Witold Gilarski prowadził poukładane życie w Jarosławiu na Podkarpaciu. 69-letni w momencie zniknięcia ginekolog, mąż i ojciec dwóch dorosłych córek, po godzinach w gabinecie szukał wyzwań w sporcie. Był myśliwym, pasjonatem survivalu i doświadczonym paralotniarzem. Świetnie znał angielski oraz hiszpański, co ułatwiało mu egzotyczne podróże – od Gruzji i Japonii po USA czy Argentynę.

Bliscy podkreślają: Gilarski nie był amatorem. Potrafił nawigować na podstawie położenia gwiazd, znał zasady przetrwania i sam brał kiedyś udział w akcjach poszukiwawczych. Istotnym detalem był jednak jego stan zdrowia – w wyniku dawnych, skomplikowanych złamań nóg lekarz wyraźnie utykał, a długi marsz wywoływał u niego silny ból.
W dniu zniknięcia miał na sobie czarną odzież, buty trekkingowe oraz okulary. Poruszał się ze skrzydłem Skywalk MINT w barwach ciemnoszarej, białej i fioletowo-bordowej.
Feralny lot i krótka rozmowa z dżungli

Do zdarzenia doszło na południe od miejscowości Santa Fe de Antioquia podczas wyścigu na dystansie 57 kilometrów. Feralny lot Polaka trwał zaledwie 20 minut. W przeciwieństwie do lotów z silnikiem, do których przywykł w Polsce, w Kolumbii brał udział w zawodach przelotów termicznych. Silne prądy powietrzne z łatwością mogły znieść go daleko od trasy.
Lekarz zdołał jednak bezpiecznie wylądować w gęstej dżungli bez żadnych poważniejszych obrażeń. Po nocy spędzonej w tropikalnym lesie, 2 marca po południu, jego telefon złapał zasięg. Gilarski odbył krótką rozmowę ze swoim przyjacielem, Wacławem Cwinnerem. Potwierdził, że nic mu nie jest i że zaczyna schodzić ze zbocza wzdłuż koryta potoku. Kiedy przyjaciel poprosił go o wysłanie pozycji GPS, połączenie nagle przerwano. Był to ostatni kontakt z Witoldem.
Proceduralny chaos i nieudane poszukiwania
Od tamtego momentu rodzina zderzyła się z brutalną rzeczywistością. Pozyskanie danych geolokalizacyjnych od kolumbijskiego operatora trwało 4 dni, a po 16 dobach rząd Kolumbii oficjalnie zakończył poszukiwania. Ciężar akcji przejęły córki Gilarskiego, które poleciały na miejsce. Dzięki wsparciu darczyńców z portali Pomagam.pl i GoFundMe opłacono prywatne drony, śmigłowce i komercyjne ekipy ratunkowe.
W mediach pojawiały się optymistyczne głosy ekspertów dających Polakowi aż 95% szans na przetrwanie i bagatelizujących zagrożenia dżungli do „niewygodnych owadów”. W rzeczywistości ignorowano ogromny ból kontuzjowanych nóg 69-latka czy możliwość poślizgnięcia się na skałach potoku.
Przełom po 19 miesiącach: Fatalny błąd służb
Prawdziwy przełom w sprawie nastąpił w październiku 2026 roku. Do akcji wkroczył międzynarodowy zespół polskich detektywów pod kierownictwem Dawida Burzackiego, zrzeszający weteranów służb specjalnych i policji. Analiza danych telekomunikacyjnych przyniosła wstrząsające wnioski:
- Przeszukiwano zły teren: Kolumbijskie służby w marcu 2025 roku błędnie odczytały parametry stacji BTS. Przez kluczowe pierwsze tygodnie ratownicy przeczesywali całkowicie niewłaściwy sektor dżungli!
- Telefon działał po rozmowie: Urządzenie Gilarskiego logowało się do nadajników komórkowych również po nagłym zerwaniu rozmowy z 2 marca. Logowanie aparatu nie oznacza jednak, że właściciel miał jeszcze nad nim kontrolę.
Dwie hipotezy śledcze
Śledczy skupiają się obecnie na dwóch głównych scenariuszach:
- Nieszczęśliwy wypadek: narastający ból nóg oraz śliskie podłoże doprowadziły do upadku ze skał i uwięzienia nieprzytomnego lekarza w głębokim kanionie pod koroną drzew.
- Porwanie do nielegalnej kopalni złota: detektywi bardzo poważnie badają wątek uprowadzenia Polaka. Wykwalifikowany lekarz w odciętych od świata osadach górniczych stanowi bezcenną wartość dla grup przestępczych rządzących Antioquią.
Wątek dobrowolnego zerwania kontaktu uznano za całkowicie bezpodstawny.
Apel o pomoc
Żona Elżbieta i dwie córki Witolda Gilarskiego wciąż czekają na prawdę. Bliscy oraz polscy detektywi apelują do środowiska paralotniowego i turystów: każdy detal, wiadomość o utykającym mężczyźnie używającym imienia „Victor” lub ślad charakterystycznego fioletowo-bordowego skrzydła Skywalk MINT może pomóc rozwiązać tę tajemnicę.
Sprawdź też mój odcinek o tej sprawie na YouTube! (znajdziesz w nim znacznie więcej informacji)
Podobał Ci się artykuł? Oceń go!
Średnia ocena: / 5. Ilość ocen:
Na razie brak ocen. Bądź pierwszy!
Aż tak źle? 😉
Będę wdzięczny za informację, skąd tak niska ocena. Dzięki temu będę mógł poprawić artykuł i uniknę podobnych błędów w przyszłości.
Inne wpisy, które mogą Cię zainteresować
Iwona Mogiła-Lisowska – niewyjaśnione zaginięcie dziennikarki
Mariusz Perdek – tajemnicze zaginięcie na moście i dziwny telefon od znajomego
Kazimiera Zaremba – bulwersujące zaginięcie 79-latki w Wilnie
Kinga Wrześniewska – zaginięcie partnerki przestępcy. Padła jego ofiarą?
Bianka Rota – niepokojące zaginięcie 19-latki na Kubie
Michał Delewski – zagadkowe zaginięcie po imprezie
Piotr Drabik – zagadkowe zaginięcie genialnego naukowca na Hawajach
Michał Karaś – zaginięcie na dyskotece i kartka na grobie po latach
Piotr Piela – zagadkowe zaginięcie marynarza u wybrzeży USA
Emilia Koprowska – tajemnicze zaginięcie po festiwalu techno i kłótni z mężem
Z niecierpliwością czekasz na kolejny wpis? Zapraszam na fanpage'a na Facebooku, gdzie wrzucam info o nowych artykułach!
Sprawdź też, jak możesz wspomóc mojego bloga :)