Tamam Shud – zagadka śmierci człowieka z Somerton

Ostatnia modyfikacja: 24 listopada 2023

()
człowiek z Somerton
człowiek z Somerton

1 grudnia 1948 roku o 6:30 australijska policja otrzymała zgłoszenie o odnalezieniu zwłok. Miejsce zdarzenia okazało się dość nietypowe. Ciało zauważono bowiem na ogólnodostępnej plaży Somerton Park w pobliżu Glenelg, około 11 km od Adelaide w Australii Południowej.

Trochę wcześniej, około 4:00 rano, dwóch dżokejów na koniach zauważyło mężczyznę w kapeluszu i ciepłym płaszczu. Było to o tyle dziwne, że w Australii zaczynało się wówczas lato i było stanowczo zbyt ciepło na taki ubiór. Dżokeje dostrzegli również innego mężczyznę leżącego na plaży. Pomyśleli, że jest to równie osobliwe, ale pojechali dalej. Gdy wracali później tą samą trasą, zdali sobie sprawę, że nic się nie zmieniło. Zbliżyli się i uświadomili sobie, że mężczyzna jest martwy.

Leżał on na piasku naprzeciwko Somerton Crippled Children’s Home. Była to placówka zamieszkała głównie przez dzieci chore na polio, która znajdowała się na rogu ulic Esplanade i Bickford Terrace. Głowa zmarłego była oparta o nadbrzeże, jego nogi wyciągnięte, a stopy skrzyżowane w kostkach. Na początku przyjęto, że mężczyzna prawdopodobnie zmarł podczas snu.

Na kołnierzu płaszcza mężczyzny odkryto niedopalonego papierosa. Drugi papieros znajdował się za uchem zmarłego. W kieszeniach zaś były dwa bilety: niewykorzystany kolejowy drugiej klasy z Adelaide do Henley Beach oraz bilet autobusowy. Wśród rzeczy zmarłego znaleziono też wyprodukowany w USA aluminiowy grzebień, opróżnione do połowy opakowanie gumy do żucia Juicy Fruit, paczkę papierosów Army Club (która zawierała jednak 7 papierosów szkockiej marki Kensitas) oraz pudełko zapałek Bryant & May.

Zeznania świadków

plaża w Somerton. X to miejsce znalezienia ciała
plaża w Somerton. X to miejsce znalezienia ciała

Świadkowie, którzy zgłosili się na policję, zeznali, że wieczorem 30 listopada widzieli osobę przypominającą martwego mężczyznę. Leżał on na plecach w tym samym miejscu, gdzie później znaleziono zwłoki. Około 19:00 zauważyła go pierwsza para spacerująca po plaży. Druga para widziała go między 19:30 a 20:00. W tym czasie zapaliły się uliczne latarnie. Świadkowie ci nie widzieli, by mężczyzna się poruszał. Uznali, że był pijany lub spał.

Na policję zgłosiła się też kobieta, która zauważyła mężczyznę przyglądającego się śpiącemu ze szczytu schodów prowadzących na plażę. Świadkowie zgodnie stwierdzili, że ciało znajdowało się w tej samej pozycji, w której zobaczyła je policja. Nikt z nich nie widział jednak twarzy leżącego mężczyzny, więc nie można było mówić o stuprocentowej pewności.

W 1959 roku, czyli po 11 latach od śmierci tajemniczego człowieka z Somerton, do śledczych dotarła ciekawa informacja. Cztery osoby widziały podobno dobrze ubranego mężczyznę niosącego na ramionach innego mężczyznę wzdłuż plaży Somerton Park. Miało to miejsce w noc poprzedzającą znalezienie ciała. Jedna z tych czterech osób przekazała tę wiadomość śledczym. Dlaczego zwlekała z tym tak długo? Nie ujawniono tej informacji.

Sekcja zwłok

autopsja niezidentyfikowanego mężczyzny
autopsja niezidentyfikowanego mężczyzny

Według renomowanego patologa Johna Burtona Clelanda, który przeprowadził autopsję, odnaleziony mężczyzna miał około 40-45 lat i był w dobrej kondycji fizycznej. Miał 180 centymetrów wzrostu, szare oczy i rudawe włosy, lekko siwe przy skroniach. Nie miał zarostu. Jego ramiona były szerokie, a talia wąska. Zadbane dłonie i paznokcie nie wskazywały zaś, by pracował fizycznie. Warto też dodać, że dłonie były podobno nadzwyczajnie duże. Palce u stóp tworzyły kształt klina jak u tancerzy lub osób noszących buty ze szpicem. Łydki mężczyzny były też bardzo umięśnione.

Zmarły był ubrany w białą koszulę, czerwono-biało-niebieski krawat, brązowe spodnie, skarpetki i buty, brązowy sweter z dzianiny oraz modną szaro-brązową dwurzędową marynarkę, prawdopodobnie uszytą w USA. Mężczyzna nie miał kapelusza, co było niespotykane w latach 40. XX wieku. Nie odnaleziono również jego portfela ani dokumentu tożsamości, co skłoniło policję do przypuszczenia, że popełnił samobójstwo. Akt dentystycznych człowieka z Somerton nie udało się też dopasować do żadnej znanej osoby. Było to o tyle dziwne, że posiadał duże braki w uzębieniu, choć nie rzucało się to w oczy. Podobno nie posiadał siekaczy – wynikało to z przyczyn genetycznych.

człowiek z Somerton na plaży
człowiek z Somerton na plaży

Jeśli chodzi o narządy wewnętrzne, to serce było normalnej wielkości. Gardło mężczyzny było zatkane a błona śluzowa przełyku pokryta białym nalotem z owrzodzeniem pośrodku. Żołądek i dwunastnica były mocno przekrwione. W żołądku znaleziono krew zmieszaną z jedzeniem. Obie nerki również były nadmiernie przekrwione, a w naczyniach wątroby odnaleziono bardzo dużą ilość krwi. Śledziona była uderzająco duża, jakieś trzy razy większa niż standardowo. Badanie wątroby pod mikroskopem ujawniło, że była poważnie uszkodzona. Mózg również okazał się nienaturalnie przekrwiony.

John Burton Cleland, który przeprowadził sekcję
John Burton Cleland, który przeprowadził sekcję

Patolog oszacował, że zgon nastąpił 1 grudnia około 2:00 w nocy. Należy podkreślić w tym miejscu, że nawet obecnie określanie dokładnego czasu śmierci jest bardzo trudne. Śmierć mogła więc nastąpić nawet kilka godzin wcześniej, jak i później.

Sekcja zwłok wykazała też, że ostatnim posiłkiem mężczyzny był pieróg kornwalijski zjedzony jakieś 3-4 godziny przed śmiercią. Czy w pobliżu znajdowały się restauracje serwujące jedzenie w szacunkowym przedziale 22:00-23:00? Trudno powiedzieć, nie znalazłem informacji na ten temat.

Doktor Dwyer stwierdził na koniec, że jest całkowicie przekonany, że śmierć nie nastąpiła z przyczyn naturalnych. Przyjęto, że niezidentyfikowany mężczyzna został otruty, prawdopodobnie barbituranami lub środkami nasennymi. Założono jednak, że jedzenie nie zawierało trucizny. W wyniku sekcji nie udało się ustalić tożsamości tajemniczego mężczyzny, dlatego jego ciało zabalsamowano 10 grudnia 1948 roku.

Znalezienie walizki

walizka zmarłego
walizka zmarłego

14 stycznia 1949 r. pracownicy dworca kolejowego w Adelajdzie odkryli nową, brązową walizkę bez przywieszki bagażowej, którą 30 listopada 1948 roku pozostawiono w szatni dworcowej około godziny 11:00. Przyjmuje się, że należała do niezidentyfikowanego mężczyzny znalezionego na plaży. Co dziwne walizka nie była zamknięta.

W środku były ubrania: szlafrok w czerwoną kratę, czerwone filcowe kapcie, cztery pary majtek, piżama, jasnobrązowe spodnie z piaskiem w mankietach oraz artykuły do golenia. Oprócz tego odnaleziono tam śrubokręt używany przez elektryków, nóż kuchenny pocięty na kawałki, nożyczki z zaostrzonymi końcówkami, mały kwadrat cynkowy, który prawdopodobnie służył jako osłona ochronna na nóż i nożyczki oraz pędzel używany przez oficerów na statkach handlowych do nanoszenia szablonów na ładunki.

W walizce znajdowała się również wizytówka z pomarańczowej, woskowanej nici marki Barbour. Co ciekawe produkty tej firmy były niedostępne w Australii. Tej samej nici użyto zaś do naprawy podszewki w kieszeni spodni, które miał na sobie zmarły. Zastanawiające jest to, że wszystkie metki na ubraniach zostały usunięte, ale policja znalazła nazwisko „T. Keane” na krawacie, „Keane” na torbie na pranie i „Kean” na podkoszulku, wraz z trzema oznaczeniami z pralni chemicznej: 1171/7, 4393/7 i 3053/7.

zawartość znalezionej walizki
zawartość znalezionej walizki

Policja uważała, że ktokolwiek pozbawił ubrania metek, przeoczył te trzy przedmioty, albo – co bardziej prawdopodobne – zostawił je celowo, wiedząc, że Keane nie jest nazwiskiem zmarłego. Tuż po wojnie nadal obowiązywała reglamentacja, dlatego trudno było wówczas zdobyć odzież. Chociaż używanie metek z imionami było powszechną praktyką, przy zakupie odzieży używanej często usuwano te należące do poprzednich właścicieli. Niezwykłe było też to, że w walizce nie znaleziono żadnych skarpetek ani korespondencji, chociaż policja znalazła ołówki i nieużywaną papeterię listową.

Z czasem ustalono, że w żadnym kraju anglojęzycznym nie zaginął żaden „T. Keane”. Bezowocne okazało się też ogólnokrajowe rozpowszechnianie sygnatur pralni chemicznej. Ustalono natomiast, że płaszcz został wyprodukowany w USA, lecz nie został sprowadzony do Australii. Mężczyzna był zatem w Stanach Zjednoczonych lub kupił płaszcz od kogoś, kto tam mieszkał tymczasowo lub na stałe.

Kulisy przybycia zmarłego do Glenelg

dworzec w Adelaide (około 1935 roku)
dworzec w Adelaide (około 1935 roku)

Policja sprawdziła rozkład pociągów i uznała, że mężczyzna przybył na stację kolejową w Adelajdzie nocnym pociągiem z Melbourne, Sydney lub Port Augusta. Śledczy spekulowali, że wziął prysznic i ogolił się w City Baths, która była pływalnią publiczną w Melbourne. Nie odnaleziono jednak biletu wstępu do tego miejsca.

Około 10:30 na stacji kolejowej w Adelaide człowiek z Somerton kupił bilet na pociąg do Henley Beach. Pierwszy odjeżdżał o 10:50, drugi o 11:15 (mógł wybrać którykolwiek). Z jakiegoś powodu żadnym z tych pociągów jednak nie pojechał. Potem zostawił walizkę w szatni dworcowej, opuścił stację i około 11:30 wsiadł do autobusu jadącego do Glenelg. Około 12:00 przybył na miejsce.

Dalsze ustalenia śledczych

popiersie gipsowe
popiersie gipsowe

17 czerwca 1949 roku patolog Thomas Erskine Cleland ponownie zbadał ciało. Zauważył, że buty mężczyzny były wyjątkowo czyste i wyglądały na świeżo wypolerowane. Było to dość dziwne, gdy przyjmiemy, że mężczyzna znajdował się tego dnia w podróży i dużo czasu spędził na plaży.

Cedric Stanton Hicks, profesor fizjologii i farmakologii na Uniwersytecie w Adelajdzie, przekazał prowadzącym śledztwo nazwy dwóch wyjątkowo toksycznych substancji w stosunkowo niewielkich dawkach. Ich cechą charakterystyczną jest to, że bardzo trudno jest wykryć ich ślad w ludzkim organizmie.

Co ciekawe nazwy tych trucizn nie zostały przedstawione opinii publicznej. Zrobiono to dopiero w latach 80., ponieważ uznano, że ich zakup był dość łatwy dla przeciętnego człowieka. Tymi substancjami była digoksyna (otrzymywana z naparstnicy) i ouabaina (pochodząca ze skrętnika wdzięcznego), należące do glikozydów. Są one używane (w małych dawkach) jako leki nasercowe.

Zastanawiające było to, że nie znaleziono śladów wymiotów, które są główną fizjologiczną reakcją organizmu na truciznę. Z tego też powodu nie udało się ustalić dokładnej przyczyny śmierci. Ponieważ nie poznano też tożsamości człowieka z Somertona, wykonano gipsowy odlew popiersia mężczyzny.

Tomik poezji Rubaiyat i zagadkowy szyfr

ostatnia strona z brakującym fragmentem
ostatnia strona z brakującym fragmentem

Wszystkie te dotychczasowe ustalenia brzmią tajemniczo? To prawda, ale najdziwniejsze dopiero przed nami! W kieszonce spodni zmarłego znaleziono bowiem maleńki kawałek zwiniętego papieru z nadrukowanym napisem „Tamám Shud”. Eksperci ustalili, że wyrażenie to oznacza w języku perskim „zakończony”. Tymi słowami kończy się XI wieczny tomik poezji „Rubaiyat” autorstwa Omara Khayyama. Policja zaczęła szukać egzemplarza tej książki, z której pochodził wyrwany skrawek. Jego zdjęcie ze słynnym napisem „Tamám Shud” (od którego zaczęto nazywać też całą sprawę śmierci mężczyzny) trafiło do prasy.

O czym traktuje „Rubaiyat”? Główne przesłanie dzieła jest takie, że należy żyć pełnią życia i nie żałować, kiedy ten czas dobiega końca. Tematyka poematu doprowadziła policję do wniosku, że mężczyzna mógł popełnić samobójstwo przez zażycie trucizny, chociaż żaden inny dowód tego nie potwierdził.

Tamam Shud
Tamam Shud

Po publicznym apelu policji odnaleziono kopię „Rubaiyat”, z której wyrwano część ostatniej strony. Był to tomik wydany w 1941 roku w Nowej Zelandii. Autorem przekładu był Edward FitzGerald. Osobą, która znalazła książkę, był mężczyzna o pseudonimie „Ronald Francis” (nigdy nie ujawniono oficjalnie jego prawdziwej tożsamości). „Francis” nie pomyślał, że książka może być powiązana ze śmiercią człowieka z Somerton, dopóki nie zobaczył artykułu w gazecie dotyczącego całej sprawy. Tomik został znaleziony na tylnym siedzeniu niezamkniętego samochodu, który był zaparkowany na Jetty Road w Glenelg.

Istnieją różne wersje tego, kiedy książka została odnaleziona. Według artykułu w gazecie nastąpiło to około tygodnia lub dwóch przed odkryciem ciała. Zdaniem byłego detektywa policji australijskiej Gerry’ego Feltusa (który zajmował się tą sprawą) egzemplarz odnaleziono zaraz po tym, jak ciało mężczyzny zostało znalezione na plaży. Jest to istotny aspekt, ponieważ na podstawie walizki zakłada się, że mężczyzna przybył do Adelajdy dzień przed śmiercią. Jeśli książka została podrzucona w aucie tydzień lub dwa wcześniej, sugeruje to, że człowiek z Somerton odwiedził te okolice wcześniej lub przebywał tam od dłuższego czasu (zakładając oczywiście, że to właśnie on to zrobił).

nierozszyfrowany kod
nierozszyfrowany kod

W odnalezionej książce brakowało słów „Tamám Shud” na ostatniej stronie, a badania mikroskopowe wykazały, że skrawek pochodził właśnie z tego egzemplarza. Na jego końcu znajdowało się również pięć linijek tekstu, zawierającego wyłącznie wielkie litery. Drugi oraz czwarty wers zostały skreślone. Wyglądało to następująco:

WRGOABABD
MLIAOI
WTBIMPANETP
x
MLIABOAIAQC
ITTMTSAMSTGAB

Nie jest do końca pewne, czy pierwsza linia zaczyna się od „M” czy „W”, ale powszechnie uważa się, że jest to litera W. Początkowo uznano, że był to komunikat w języku obcym, ale potem zdano sobie sprawę, że jest to kod. Wezwano wówczas ekspertów, aby go rozszyfrować, ale to zadanie niestety się nie udało.

W 1978 roku, na prośbę dziennikarza telewizji ABC Stuarta Littlemore’a, kryptolodzy Departamentu Obrony przeanalizowali odręczny tekst. Specjaliści poinformowali, że nie jest możliwe jednoznaczne stwierdzenie, czy tekst jest zaszyfrowaną wiadomością, czy jedynie bezsensownym wytworem czyjegoś umysłu.

Jessica Thomson

Jessica Ellen Thomson z dzieckiem
Jessica Ellen Thomson z dzieckiem

Na odwrocie książki znaleziono również numer telefonu. Ustalono, że należał on do pielęgniarki Jessiki Ellen „Jo” Thomson. Kobieta urodziła się w 1921 roku jako Jessie Harkness na przedmieściach Sydney w Marrickville w Nowej Południowej Walii. Zaskakujące okazało się to, że Jessica mieszkała wówczas w Glenelg, zaledwie 400 metrów na północ od miejsca, w którym znaleziono ciało.

Podczas przesłuchania przez policję Thomson powiedziała, że nie widziała nigdy wcześniej martwego mężczyzny. Nie znała też powodu, dla którego miałby on mieć jej numer telefonu i przebywać w okolicy jej domu w noc swojej śmierci. Poinformowała jednak, że pod koniec 1948 roku próbował ją odwiedzić niezidentyfikowany mężczyzna, który wypytywał o nią sąsiadów.

Kiedy pokazano kobiecie gipsowe popiersie zmarłego mężczyzny, Thomson powiedziała, że nie jest w stanie go zidentyfikować. Według detektywa Lionela Leane’a, kobieta była jednak „całkowicie zaskoczona, do tego stopnia, że wyglądała, jakby miała zemdleć”. W wywiadzie wiele lat później Paul Lawson (technik, który wykonał odlew i był obecny, gdy Jessica się z nim zapoznała) zauważył, że po zerknięciu na popiersie natychmiast odwróciła wzrok i nie spojrzała już ponownie.

Alf Boxall
Alf Boxall

Jessica Thomson powiedziała również śledczym, że podczas II wojny światowej pracowała w Royal North Shore Hospital w Sydney. Posiadała wówczas egzemplarz „Rubaiyat”. W 1945 roku w hotelu Clifton Gardens w Sydney przekazała go porucznikowi armii australijskiej, Alfowi Boxallowi, który w tym czasie służył w oddziałach Królewskich Inżynierów Australijskich.

Thomson po zakończeniu wojny przeprowadziła się do Melbourne i wyszła za mąż. Powiedziała, że otrzymała list od Boxalla i odpowiedziała mu, że jest teraz mężatką. Ustalono jednak, że jej przyszły mąż, Prosper Thomson, był w 1949 roku w trakcie uzyskiwania rozwodu ze swoją pierwszą żoną i poślubił Jessikę dopiero w połowie 1950 roku. Nie ma dowodów na to, że Boxall miał jakikolwiek kontakt z Jessicą Thomson po 1945 roku.

egzemplarz Rubaiyat Alfa Boxalla z dedykacją
egzemplarz Rubaiyat Alfa Boxalla z dedykacją

Policja podejrzewała, że Boxall nie żyje, jednak w lipcu 1949 okazało się, że mężczyzna mieszka w Sydney. Boxall pracował w zajezdni autobusowej w Randwick (tam gdzie przed wojną) i nie był zaskoczony, że policja skontaktowała się z nim w związku ze sprawą zmarłego mężczyzny. Okazało się, że ostatnia strona jego egzemplarza „Rubaiyat” (wydanie z 1924 roku opublikowane w Sydney) była nienaruszona. Egzemplarz, który Jessica Harkness podarowała Boxallowi, zawierał też dedykację.

Warto dodać, że w 1949 roku Jessica Thomson zażądała, aby jej nazwisko nie zostało ujawnione. Twierdziła bowiem, że powiązanie z taką sprawą byłoby zawstydzające i szkodliwe dla jej reputacji. Policja zgodziła się, co utrudniło późniejsze śledztwo. W mediach, książkach i innych dyskusjach na temat sprawy Thomson figurowała często pod różnymi pseudonimami. Prawdziwe nazwisko Thomson uznano za ważne, ponieważ mogło być kluczem do odszyfrowania rzekomego kodu.

W swojej książce na temat sprawy człowieka z Somerton Gerry Feltus stwierdził, że kiedy przeprowadzał wywiad z Thomson w 2002 roku, odkrył, że unikała odpowiedzi na pytania i po prostu nie chciała o tym rozmawiać. Autor publikacji wierzył, że Jessica znała tożsamość mężczyzny. W 2014 roku córka Thomson, Kate, w wywiadzie telewizyjnym dla programu „60 Minutes” również przyznała, że jej zdaniem matka wiedziała, kim był zmarły.

Podobne sprawy

pogrzeb człowieka z Somerton
pogrzeb człowieka z Somerton

W czerwcu 1945 roku, czyli trzy lata przed śmiercią mężczyzny z Somerton, 34-letni George Marshall z Singapuru został znaleziony martwy w Ashton Park w Mosman (Australia), z otwartą kopią Rubaiyat na piersi. Uważa się, że śmierć mężczyzny była samobójstwem przez otrucie i nastąpiła dwa miesiące przed tym, jak Harkness dała Boxallowi swój egzemplarz „Rubaiyata”. Marshall był bratem Davida Marshalla, który później został ministrem Singapuru. Gwenneth Dorothy Graham, która zeznawała podczas dochodzenia, trzynaście dni później została znaleziona martwa. Leżała nago w wannie, twarzą w dół z podciętymi nadgarstkami.

6 czerwca 1949 roku, czyli jakieś pół roku po śmierci niezindetyfikowanego mężczyzny, ciało dwuletniego Clive’a Mangnosona zostało znalezione w worku na piaszczystych wzgórzach Largs Bay, około 20 kilometrów od Somerton Park. Obok niego leżał jego nieprzytomny ojciec, Keith Waldemar Mangnoson. Mężczyzna został przewieziony do szpitala. Po badaniu lekarskim przeniesiono go do szpitala psychiatrycznego. Mangnosonowie zaginęli cztery dni wcześniej. Policja uważała, że Clive zmarł dobę wcześniej, niż znaleziono jego ciało. Obaj zostali znalezieni przez Neila McRae z Largs Bay. Mężczyzna twierdził, że zobaczył miejsce, w którym leżeli Mangnosonowie, we śnie poprzedniej nocy. Koroner nie był w stanie ustalić przyczyny śmierci dwulatka, chociaż uważano, że nie była ona naturalna. Zawartość żołądka chłopca została wysłana do analizy w celu dalszych badań.

Keith Mangnoson
Keith Mangnoson

Matka chłopca, Roma Mangnoson, poinformowała, że groził jej zamaskowany mężczyzna, który jadąc poobijanym kremowym samochodem omal nie przejechał jej przed domem na Cheapside Street w Largs North. Mangnoson zeznała, że auto zatrzymało się, a mężczyzna z chustą w kolorze khaki, która zasłaniała jego twarz, powiedział jej, żeby trzymała się z dala od policji. Podobnie wyglądającego mężczyznę widziano też, jak kręcił się w pobliżu domu rodziny Mangnosonów.

Roma uważała, że ta sytuacja była związana z próbą zidentyfikowania przez męża człowieka z Somerton. Keith twierdził, że był nim Carl Thompsen, z którym pracował w Renmark w 1939 roku. Wkrótce po przesłuchaniu przez policję w sprawie jej nękania, Mangnoson zasłabła i wymagała leczenia.

JM Gower otrzymał anonimowe telefony z groźbami, że pani Mangnoson ulegnie wypadkowi, jeśli będzie ingerował w sprawę śmierci jej męża. AH Curtis, który był burmistrzem Port Adelaide, otrzymał trzy anonimowe telefony z pogróżkami, jeśli będzie wtykał nos w sprawę Mangnosona. Policja podejrzewa, że telefony mogły być mistyfikacją, a osobą dzwoniącą była ta sama osoba, która terroryzowała Romę przed jej domem.

Człowiek z Somerton szpiegiem?

Niestesty sprawa do dziś nie została rozwiązana i nie poznaliśmy prawdziwej tożsamości człowieka z Somerton. Uważa się, że był on prawdopodobnie szpiegiem. Z tego powodu możemy nigdy nie odkryć prawdy. Co przemawia za tą teorią? Usunięte metki (uniemożliwiają poznanie pochodzenia mężczyzny); jego dobry stan zdrowia i warunki fizyczne; użycie trucizny niemożliwej do indentyfkacji czy kwestia znalezionego szyfru. Należy też pamiętać, że był to początek zimnej wojny i obie strony konfliktu wysyłały swoich tajnych agentów, by poznać zamiary wroga.

Zaskakujący przełom w sprawie

Pod koniec lipca 2022 roku świat obiegła sensacyjna wiadomość. Profesor Derek Abbott z Uniwersytetu w Adelajdzie ogłosił wówczas, że ciało znalezione na plaży 74 lata wcześniej należało do Carla „Charlesa” Webba. Mężczyzna urodził się w Melbourne w 1905 roku. Był inżynierem elektryki i producentem instrumentów muzycznych.

Ciało ekshumowano w 2021 roku. Udostępniono wówczas materiał DNA Abbottowi oraz współpracującej z nim znanej amerykańskiej genealożce Colleen Fitzpatrick. Naukowcom przekazano też już wcześniej włosy niezidentyfikowanego mężczyzny. To podobno na podstawie analizy jednego z nich udało się odtworzyć drzewo genealogiczne Webba i ostatecznie poznać jego tożsamość.

Co ciekawe australijska policja nie potwierdziła jeszcze odkrycia uczonych. Nawet jeśli mają oni rację, to nadal kilka pytań pozostaje bez odpowiedzi.

Przede wszystkim, jak to możliwe, że bliscy nie zgłosili zaginięcia mężczyzny? Sprawa była głośna w całym kraju. Wbrew wcześniejszym spekulacjom mężczyzna nie pochodził z Europy, lecz urodził się i mieszkał właśnie w Australii.

Nie udało się też ustalić, co Carl Webb robił na plaży w Somerton. Prawdopodobnie nie dowiemy się tego nigdy, możemy jedynie spekulować. Naukowcy dotarli do informacji, że mężczyzna miał żonę, Dorothy Robertson. W 1947 roku Charles podobno wyprowadził się jednak z domu. Potem kobieta złożyła pozew o rozwód i przeprowadziła się do miasteczka Bute w Południowej Australii. Możliwe, że mężczyzna chciał wrócić do żony lub chociaż ją odwiedzić. Mieszkała bowiem zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od plaży w Somerton.

Podobał Ci się artykuł? Oceń go!

Średnia ocena: / 5. Ilość ocen:

Na razie brak ocen. Bądź pierwszy!

Aż tak źle? 😉

Będę wdzięczny za informację, skąd tak niska ocena. Dzięki temu będę mógł poprawić artykuł i uniknę podobnych błędów w przyszłości.

Z niecierpliwością czekasz na kolejny wpis? Zapraszam na fanpage'a na Facebooku, gdzie wrzucam info o nowych artykułach!
Sprawdź też, jak możesz wspomóc mojego bloga :)

Komentarze:

  1. Pani Thomson miała też syna który miał wówczas około 2 lata. Według jednej z teorii jego ojcem był ten niezidentyfikowany mężczyzna.

    1. Dzięki za komentarz! Zgadza się, słyszałem o tej teorii. Podobno obaj mieli charakterystyczne, bardzo podobne do siebie zęby i uszy. Nie zagłębiałem się w ten temat bardziej, ale może kiedyś go rozwinę, bo również jest bardzo ciekawy 🙂

  2. Niezwykle intrygująca sprawa.
    Wydaje mi się, że gdyby to był faktycznie szpieg to nigdy byśmy się nie dowiedzieli o jego istnieniu ani śmierci.
    W latach 40 był szał na filmy oraz powieści kryminalne, więc może zabójca, ich fascynat, umiejętnie zatarł ślady?

    1. Tak, tego typu historię są dla mnie szczególnie interesujące. Jest kilka spraw bardzo przypominających Tamam Shud, w których prawdopodobnie ofiarą był również szpieg. Mam w planach je kiedyś opisać.

      Ciekawa hipoteza. Nigdy o tym nie pomyślałam i nie można tego oczywiście wykluczyć. Obawiam się jednak, że nigdy nie poznamy prawdy.

      1. Czekam z niecierpliwością.

        Pewnie tak. Większość zbrodni, morderstw jest popełnianych w afekcie, z chciwości, bądź szeroko i opacznie rozumianej „miłości” : zazdrości czy chęci obronienia kogoś.
        Ciekawe jakie dramatyczne sprawy kryją się za tym morderstwem. Mam nieodmienne wrażenie, że jednak było w niej coś osobistego, biorąc pod uwagę dodatkowe okoliczności .

        1. Zgadzam się co do głównych motywów.

          Tak, wątek Jessiki Thomson jest bardzo ciekawy i jeśli nie ona stała za śmiercią mężczyzny, to uważam, że musiała go wcześniej znać i prawdopodobnie znała też samego zabójcę.

  3. DZIĘKUJĘ za tą fascynująca historię, czekam na więcej. Jak dobrze było to przeczytać w przerwie w pracy przy kawusi. Pozdrawiam! 🙂

    1. Cześć Agata, dzięki za komentarz! Cieszę się, że historia się podobała i mam nadzieję, że dzięki niej kawusia była jeszcze smaczniejsza 😀 Pozdrawiam serdecznie! 🙂

    1. Cześć Ola, dzięki za komentarz i miłe słowa 🙂 Masz rację, całej prawdy pewnie nigdy nie poznamy, choć ostatnie ujawnienie tożsamości człowieka z Somerton jest sporym osiągnięciem.

  4. Bardzo ciekawa historia, fajnie też, że na końcu pojawił się update.
    P.S. trafiłem przypadkowo na bloga wpisując w Google nazwisko jednej z zaginionych osób i przeczytałem wszystkie wpisy ciurkiem 🙂 świetna robota, a może czas na podcast? 🙂

    1. Cześć Janek, dzięki za komentarz i miłe słowa 🙂 Fajnie, że trafiłeś na mojego bloga! Co do podcastu – myślę o tym już od kilku ładnych miesięcy, ale ciągle brakuje mi na to czasu. Z drugiej strony zachęcające komentarze sprawiają, że zastanawiam się coraz intensywniej, więc prawdopodobnie prędzej czy później jakiś podcast się pojawi 🙂

  5. Troszke chaotycznie opisana ta historia. Ciezko sie polapac. Na poczatku pada miesiac grudzien, a w nastepnej linijce, ze to poczatek lata. Potem jest mowa o dwoch mezczyznach na plazy i w sumie nie wiem ktory okazal sie martwy. Do tego te wtracenie o martwym dwulatku i jego ojcu. I tu tez nie wiadomo czy ten ojciec zyje bo dalej pojawiaja sie sprzeczne informacje.

    1. Hej Ruda, dzięki za komentarz!

      Wydaje mi się, że dość klarownie to opisałem, ale wyjaśnię jeszcze prościej, w końcu to naprawdę pokręcona historia 😉

      Wydarzenia miały miejsce w Australii, więc jest to półkula południowa – tam jest wszystko na odwrót. Gdy u nas (półkula północna) jest zima, u nich jest lato 😉
      Na plaży było dwóch mężczyzn na koniach, którzy zobaczyli leżącego człowieka z Somerton.
      Co do dwulatka – nie widzę w tekście sprzecznych informacji, więc musiałabyś napisać, co konkretnie jest niejasne 😉

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

pięć × 1 =