Robert Wójtowicz – księża mieli związek ze zniknięciem studenta?

()
Robert Wójtowicz
Robert Wójtowicz

20 stycznia 1995 roku wydawał się zwykłym dniem. Z perspektywy czasu można jednak powiedzieć, że wywrócił on do góry nogami życie bliskich Roberta Wójtowicza. 23-letni mężczyzna około południa wyszedł z domu na chwilę wyrzucić śmieci. Był wtedy widziany po raz ostatni przez jednego z sąsiadów.

W źródłach na temat tej sprawy często wspomina się, że Robert miał potem udać się na wykłady na swojej uczelni, czyli Uniwersytecie Jagiellońskim. Warto jednak dodać, że student psychologii nie tylko się na nich nie pojawił. Nie dotarł również na zajęcia, które zaczynały się o 10:00. Jest to interesujące, ponieważ był zawsze bardzo sumiennym i punktualnym uczniem.

Rodzina Wójtowiczów była zwykłą, kochającą się rodziną z Krakowa. Małżeństwo miało trójkę dzieci – córkę i dwóch synów. Głowa rodziny, Lech, wyjechał za chlebem do Rosji. Mężczyzna pracował w Magnitogorsku i zarabiał znacznie lepiej niż w ojczystym kraju. Z powodu dzielącego ich dystansu członkowie familii Wójtowiczów rzadko mieli okazję spędzać czas w komplecie. Pozostawali jednak w kontakcie listownym i telefonicznym.

Pracujący w Rosji Lech planował jednak za jakiś czas wrócić na stałe do Polski. Jego żona oraz córka pracowały, a syn studiował na jednym z najlepszych uniwersytetów w kraju. Wszystko wydawało się zmierzać w jak najlepszym kierunku, aż do feralnego styczniowego dnia.

Początek śledztwa w sprawie zaginięcia Roberta

Robert Wójtowicz
Robert Wójtowicz

Zaniepokojona rodzina chciała zgłosić miejscowej policji zaginięcie Roberta. Funkcjonariusze nie bardzo przejęli się natomiast sprawą. Poinformowali, że muszą odczekać 48 godzin. Zrozpaczona matka studenta zadzwoniła do swojego męża. Mężczyzna postanowił wrócić jak najszybciej do domu, żeby pomóc w poszukiwaniach i wesprzeć pozostałych.

Śledczy w końcu zaczęli badać sprawę zniknięcia młodego studenta. Na początku sprawdzono scenariusz, który zakładał wstąpienie zaginionego mężczyzny do sekty. W latach 90. faktycznie na terenie Polski działała rekordowa ilość podejrzanych związków wyznaniowych. Uduchowiony i stosunkowo samotny chłopak mógł stać się łatwym celem przywódców sekty. Dodatkowo duchowość była dla Roberta bardzo ważna. Mężczyzna interesował się też ogólnie religiami, a nawet zjawiskami paranormalnymi. Nie udało się jednak znaleźć dowodów potwierdzających tę teorię.

Prowadzący śledztwo rozważali też, że student psychologii mógł świadomie odciąć się od dotychczasowego życia i zacząć nowe zupełnie gdzieś indziej. Bliscy zgodnie twierdzili natomiast, że mężczyzna był bardzo przywiązany do członków swojej rodziny, z którymi dobrze się dogadywał. O ile ucieczka jest dość częstą przyczyną zaginięć, tak w tym przypadku wydawała się raczej mało realna.

Czy Wójtowicz popełnił samobójstwo?

Robert w stroju wojskowym
Robert w stroju wojskowym

Jedną z głównych teorii śledczych było od początku samobójstwo. Rodzina Roberta stanowczo zaprzeczała takiej możliwości. 23-latek był bowiem bardzo pobożny i regularnie chodził do kościoła. Udzielał się też w duszpasterstwie akademickim. Jak wiadomo, odebranie sobie życia według wiary katolickiej jest bardzo poważnym grzechem, którego mężczyzna nie popełniłby zdaniem bliskich.

Rodzina Wójtowiczów twierdziła też, że Robert nie miał podstaw, by zdecydować się na samobójstwo. Tu co prawda zdania są podzielone. Chłopak nie miał bowiem dziewczyny ani zbyt wielu znajomych. Większość czasu spędzał samotnie lub w towarzystwie rodziny, z którą był bardzo zżyty. Z drugiej strony taki miał charakter. Był podobno nadzwyczaj poważny i dojrzały, znacznie bardziej niż wskazywał jego wiek.

Warto też dodać, że Robert mieszkał w przeszłości z dala od najbliższych. Ukończył bowiem Liceum Lotnicze w Dęblinie, a potem przez trzy semestry studiował na Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Tęsknił jednak za domem, dlatego zdecydował się na powrót do rodzinnego Krakowa.

Nie można wykluczyć, że 23-latek cierpiał na depresję lub stany depresyjne, ale nigdy też tego nie stwierdzono. Należy natomiast pamiętać, że niemal zawsze bliscy wykluczają samobójstwo zaginionej lub zmarłej w niewyjaśnionych okolicznościach osoby. Członkowie rodziny w podobnych przypadkach twierdzą też często, że nie miała ona większych problemów, przed którymi chciałaby uciec. W rzeczywistości bywa natomiast niekiedy inaczej.

Teoria zakładająca morderstwo studenta psychologii

zdjęcie zaginionego 23-latka
zdjęcie zaginionego 23-latka

Oczywiście istniała jeszcze jedna możliwość – że Robert został uprowadzony lub zamordowany. Z początku śledczy uznali, że była to mało prawdopodobna hipoteza. W kontekście informacji, które wyszły na światło dzienne wiele lat później, scenariusz ten okazał się nagle bardzo prawdopodobny.

W toku dziennikarskiego śledztwa okazało się, że ze sprawą zaginięcia mogli być powiązani księża z archidiecezji krakowskiej. W szczególności podejrzane było zachowanie księdza Adama. Wikary był wówczas opiekunem duszpasterstwa, do którego należał Robert. Student psychologii dużo czasu spędzał z kapłanem. Wójtowicz miał też podobno odwiedzać księdza w jego mieszkaniu.

Robert Wójtowicz
Robert Wójtowicz

Po zniknięciu 23-latka wikary był bardzo przygnębiony i zachowywał się dziwnie. Ksiądz zaczął też sięgać po alkohol. Największe problemy alkoholowe miał podobno, gdy zbliżała się okrągła rocznica zaginięcia Roberta. Przy okazji dziennikarskiej konfrontacji brat księdza Adama, Andrzej, bardzo zdenerwował się podczas rozmowy o Wójtowiczu. Zaczął krzyczeć, że we dwójkę zabili go, zawinęli ciało w dywan, zapakowali do samochodu i wywieźli. Potem dodał, że tylko żartował. Trzeba przyznać, że to bardzo specyficzne poczucie humoru…

Księża byli też badani przy użyciu wariografu. Wyniki wskazywały, że udział mężczyzn w zniknięciu studenta był bardzo prawdopodobny. Interesujące informacje miały też zostać ujawnione podczas wyjazdu na Maltę. Odbył się on w 2018 roku z okazji 25-lecia święceń kapłańskich. Dwóch księży miało przyznać się do tego, że Robert zginął, a oni wiedzą, co się z nim dokładnie stało.

Po publikacji artykułu z 2018 roku, który zawierał nowe informacje na temat zniknięcia Wójtowicza, śledztwo zostało wznowione. Prokuratura Okręgowa w Krakowie zainteresowała się nowymi tropami i chciała je zweryfikować. Od tego czasu minęło kilka kolejnych lat. Choć wydaje się, że jesteśmy blisko poznania całej prawdy, to oficjalnie śledztwo jest cały czas w toku. Miejmy nadzieję, że uda się ustalić, co stało się z Robertem Wójtowiczem, a odpowiedzialni za jego zniknięcie poniosą należną im karę.

Podobał Ci się artykuł? Oceń go!

Średnia ocena: / 5. Ilość ocen:

Na razie brak ocen. Bądź pierwszy!

Aż tak źle? 😉

Proszę o informację, skąd taka ocena. Dzięki temu będę mógł poprawić artykuł i uniknę podobnych błędów w przyszłości.

Z niecierpliwością czekasz na kolejny wpis? Zapraszam na fanpage'a na Facebooku, gdzie wrzucam info o nowych artykułach!
Sprawdź też, jak możesz wspomóc mojego bloga :)

Komentarze:

  1. Jak zwykle bardzo dobrze się czyta Twoj blog. Bardzo rzetelnie przedstawiona sprawa. Znam ja myślę, że to jedna z najbardziej znanych spraw w Polsce. Zaginięcia są strasznie przytłaczające wiem coś o tym parę tyg temu zaginął mój dobry kolega niestety skończyło się to tragicznie miał depresje mysle że każdy możliwy scenariusz jest możliwy depresja to naprawdę podstępna choroba.. Jeśli faktycznie Ci księża maczali w tym palce to oby sprawiedliwości stało się zadość żeby rodzina mogą znać prawdę bo to jest coś okropnego nie wiedzieć do tej pory gdzie jest ich syn, brat.

    1. Cześć Paula, dzięki za komentarz i miłe słowa! 🙂
      Bardzo mi przykro z powodu śmierci Twojego kolegi 🙁
      Masz rację, najbardziej mi szkoda ojca, który chyba najbardziej się zaangażował w tę sprawę i poszukiwanie syna.
      Pozdrawiam!

  2. Hej!

    Uwielbiam czytać Twojego bloga, jestem ogromną fanką! Przeczytałam już wszystkie wpisy i prawie codziennie patrzę czy są nowe 😀
    Zawsze interesowały mnie takie sprawy, tajemnicze zaginięcia…. nie sposób się oderwać podczas czytania, bardzo dobrze piszesz 🙂

    Pozdrawiam 🙂

  3. Ks. Krzysztof Polewka (ks. Stanisław) przewodzi nowohuckim grupom pielgrzymki krakowskiej na Jasną Górę. Co roku. W tym roku też. Ludzie nie mają z tym problemu. Większość jest nieświadoma. Ksiądz jest zabawny więc fajny i lubiany.

    1. Natomiast księża-bracia to Józef Litwa z Parafii Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Krakowie i Krzysztof Litwa z Parafii Matki Bożej Śnieżnej w Tokarni

    1. Hej Klos, dzięki za komentarz!
      Domyślam się, że masz na myśli „wydanie wyroku” na księży. Jeśli tak:
      1) wskaż proszę fragment, gdzie niby ten „wyrok” na nich wydałem 😉
      2) skąd pewność, że są niewinni? 😉

      Pozdrawiam!

      1. Admin oparłeś się na hipotezach a nie na faktach pochodzących z kampanii medialnej. nie mają się one nijak do konkretnych ludzi i faktów. w Polsce obowiązuje zasada domniemania niewinności, a nie stalinowskie udowadnianie, własnej niewinności , której się domagasz. bardzo ciekawe badania na temat pracy Archiwum x poczynił Pan Redaktor Baczyński z Onetu. ciekawe badania dokonali redaktorzy Crime Inwestigation. a tu z pełnym szacunkiem do blogu, ale obecny stan wiedzy i badań w tym kierunku nie wyklucza innych hipotez. Twój blog jest gotowym scenariuszem do kolejnego odcinka Komisarza Alexa, i powielaniem i sugerowaniem winy. I postulatu ukarania winnych. chyba kosmitów. ?

  4. Jeżeli księża są niewinni to powinni współpracować z każdym,komu zależy na prawdzie a w szczególności powinni,szczególnie ksiądz pod imieniem Adam.Nie wyobrażam sobie,że ksiądz,który zna dziecko w duszpasterstwie, po jego zaginięciu nie szuka kontaktu z rodziną choćby po to by ją wesprzeć w tym trudnym czasie.Chyba,że coś ma jednak do ukrycia….a w Polsce istnieje zasada zamiatania sprawy pod dywan…..szczególnie w archidiecezji krakowskiej

  5. Ciezko jest o prawdę w kraju gdzie rzadowi lobbuje kosciol
    To jest chore ale ta instytucja sama sobie grabi i niestety , otworzmy oczy, nie zyje tym co glosi, interesuja ja tylko wladza i wplywy, a nie prawda i milosc , ale i z takimi los sie rozprawi..

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *