Jennifer Kesse – zagadkowe zaginięcie, podejrzany na monitoringu

Ostatnia modyfikacja: 24 listopada 2023

()
Jennifer Kesse
Jennifer Kesse

Sprawa Jennifer Kesse to jeden z najgłośniejszych przypadków zaginięć na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. Dlaczego? Sprawdź koniecznie!

Jennifer Kesse urodziła się w New Jersey (USA) w 1981 roku, ale w dorosłym życiu była związana z Florydą. Ukończyła finanse na Uniwersytecie w Orlando, a potem zaczęła pracę w tym mieście jako menadżer ds. finansów. Kupiła tam też dom. W weekend przed jej zaginięciem spędziła ze swym chłopakiem (Rob Allen) wakacje na malowniczych Wyspach Dziewiczych. Z urlopu para wróciła w niedzielę. Jennifer spędziła noc z niedzieli (22/01/2006) na poniedziałek (23/01/2006) w domu swojego partnera. Z rana pojechała natomiast od niego prosto do pracy. Tego dnia po raz ostatni widziano młodą kobietę. Po zaginięciu ustalono, że 24-latka wyszła z pracy w poniedziałek około 18:00. Następnie, podczas powrotu samochodem do domu, rozmawiała z ojcem przez telefon. Ostatnią rozmowę telefoniczną przeprowadziła ze swoim chłopakiem około 22:00.

Kobieta miała w zwyczaju z rana, przed wyjściem do pracy, dzwonić lub pisać SMS-a do swojego partnera. 24 stycznia jednak tego nie zrobiła, co mężczyźnie wydało się dziwne. Z tego powodu próbował dodzwonić się do Jennifer, jednak zamiast głosu dziewczyny usłyszał jedynie komunikat poczty głosowej. Mężczyzna przypomniał sobie jednak o ważnym spotkaniu, jakie Kesse miała zaplanowane tego dnia. Pomyślał więc, że być może z tej przyczyny nie zadzwoniła do niego.

Kulisy zaginięcia Jennifer Kesse

Jennifer Kesse
Jennifer Kesse

Nie było to jedyne niecodzienne zachowanie kobiety. Kesse nie pojawiła się bowiem we wtorek w pracy. Pracodawca skontaktował się w tej sprawie z rodzicami 24-latki, którzy bez zastanowienia wsiedli w samochód. Mieszkające w Tampie małżeństwo ruszyło w dwugodzinną podróż do domu córki. W międzyczasie zadzwonili do zarządcy, by użył zapasowego klucza do mieszkania Jennifer. Wewnątrz nie znaleziono jednak nic, co wydawałoby się jakoś szczególnie podejrzane. Mokry ręcznik i rozłożone ubrania sugerowały, że kobieta szykowała się rano do pracy. Przed domem brakowało natomiast samochodu zaginionej. Rodzice zadzwonili na policję, która nie od razu rozpoczęła czynności. Śledczy uznali, że chodzi o osobę dorosłą, która mogła z własnej woli gdzieś wyjechać, nie powiadamiając bliskich. Po kilku godzinach w domu Kesse pojawił się ostatecznie detektyw, a rodzina i znajomi zaczęli w okolicy wywieszać plakaty z podobizną Jennifer.

Po dwóch dniach od zaginięcia 24-latki nadal nie odnaleziono. Z rana 26 stycznia pojawił się jednak ważny ślad. Mieszkający w pobliżu (trochę ponad kilometr dalej) mężczyzna rozpoznał samochód zaginionej, gdy zobaczył go w telewizji. Poinformował policję, że auto stało zaparkowane przed jego apartamentem przez kilka dni.

Enigmatyczne nagranie z kamery

Policja ustaliła, że w mieszkaniu zaginionej nie doszło do włamania. Stwierdzono, że kobieta została prawdopodobnie uprowadzona w drodze z domu do samochodu lub w chwili, gdy do niego wsiadała. Śledczy przeanalizowali materiał z kamer. Jedna z nich uchwyciła mężczyznę wysiadającego z auta Jennifer około południa w dniu jej zaginięcia. Niestety tajemniczy podejrzany przechodził obok ogrodzenia, które niefortunnie zasłoniło mężczyznę. Z tego powodu nie udało się ustalić żadnych cech, które pozwoliłyby go zidentyfikować. Nagranie analizowali eksperci z FBI i NASA, jednak udało im się tylko określić szacunkowy wzrost prawdopodobnego sprawcy.

Detektywi ustalili również, że można wykluczyć motyw rabunkowy. W samochodzie pozostało bowiem kilka wartościowych przedmiotów. Nie odnaleziono jednak telefonu, iPoda, kluczy, torebki i teczki kobiety. Komórka Jennifer została wyłączona, karty płatniczej natomiast nie użyto już nigdy więcej. W samochodzie nie znaleziono dowodów, które ułatwiłyby rozwiązanie zagadki. Prawdopodobnie wnętrze dość dokładnie wyczyszczono. Pies tropiący wyczuł natomiast zapach, który prowadził z odnalezionego auta do domu kobiety. Wskazywałoby to, że domniemany sprawca uprowadzenia (zabójstwa?) powrócił na miejsce zdarzenia po porzuceniu pojazdu.

Chino, czyli główny podejrzany

Chino podczas rozmowy z dziennikarzem
Chino podczas rozmowy z dziennikarzem

Rodzice Jennifer nie poddali się i przeprowadzili się do mieszkania Jennifer, aby być blisko śledztwa. Powiedzieli policji, że ich córka skarżyła się na pracowników budynku, którzy czasami sprawiali, że czuła się nieswojo. W rzeczywistości kilku z nich pracowało w jej mieszkaniu na tydzień przed zniknięciem kobiety.

Prawie trzy lata po zniknięciu Kesse detektyw Joel Wright postanowił przeanalizować sprawę. Funkcjonariusz przejął dowodzenie śledztwem, gdy minęło pół roku od zaginięcia. Mężczyzna przeprowadził wiele wywiadów, które zarejestrował na taśmie magnetofonowej. Jedną z osób, z którymi rozmawiał, była dozorczyni pracująca w kompleksie mieszkaniowym Jennifer. Kiedy pokazał kobiecie niezidentyfikowaną osobę z monitoringu, ta powiedziała, że postać przypomina jej mężczyznę, którego znała. Miał on ksywkę Chino ze względu na włosy, ubranie i sposób, w jaki chodził. To był pierwszy raz, kiedy Wright usłyszał o tym mężczyźnie. Detektyw dowiedział się, że Chino mieszkał w innym budynku w kompleksie mieszkaniowym Jennifer Kesse. Pracował tam jako konserwator. Co ciekawe był też jednym z pracowników, którzy na tydzień przed zniknięciem 24-latki wykonywali kilka napraw w jej mieszkaniu. Detektyw Wright dotarł również do anonimowej wiadomości z policyjnej infolinii, która została zgłoszona w pierwszym tygodniu śledztwa. Dzwoniący sugerował, że ​​Chino mógł być zamieszany w zaginięcie kobiety.

Kiedy Wright znalazł mężczyznę, ten odsiadywał wyrok za gwałt. 18 marca 2009 detektyw przesłuchał Chino w więzieniu. Zapytał go o czas, kiedy pracował w mieszkaniu Jennifer. Podejrzany powiedział, że ​​Kesse wpuściła go do środka. Twierdził, że był to normalny dzień pracy i nie wydarzyło się nic nietypowego. Chino powiedział też, że nie ma pojęcia, co stało się z zaginioną. Tego dnia mężczyzna poddał się badaniu wariografem, którego wynik był dla niego pomyślny.

Spór prawny między rodziną i policją

Jennifer Kesse
Jennifer Kesse

W 2010 roku detektyw Wright został przeniesiony. W miarę upływu czasu rodzina Kesse była coraz bardziej sfrustrowana nieudolnością Departamentu Policji w Orlando. W 2016, po 10 latach od zniknięcia Jennifer, stan Floryda uznał kobietę za zmarłą w świetle prawa. „To była jedna z najtrudniejszych rzeczy, jakie zrobiłem w życiu” – powiedział Drew Kesse, ojciec zaginionej. W grudniu 2018 roku rodzina Jennifer pozwała Departament Policji w Orlando. Bliscy wnioskowali o otrzymanie kopii akt sprawy. W marcu 2019 roku, po miesiącach prawnych sporów, udało się zawrzeć ugodę. Na jej mocy przekazano rodzinie Kesse ponad 16 000 stron dokumentów oraz 67 godzin taśm wideo i audio. Zgodnie z umową Departament Policji w Orlando przestał też prowadzić śledztwo.

Wynajęcie prywatnego detektywa

prywatny detektyw Michael Torretta
prywatny detektyw Michael Torretta

Rodzina zaginionej wynajęła prywatnego detektywa — Michaela Torrettę. Mężczyzna jakieś 10 miesięcy po zniknięciu Jennifer dowiedział się, że widziano osobę, która wrzucała do jeziora zwinięty dywan. Miało to miejsce niedaleko od domu Kesse. Ta wskazówka była dla Torretty szczególnie interesująca, ponieważ w dniu zaginięcia Jennifer pracownicy układali dywan w sąsiednim mieszkaniu, po drugiej stronie korytarza. Prywatny detektyw wiedział, że musi sprawdzić tę wskazówkę.

W listopadzie 2019 roku lokalna policja pojawiła się z zespołem nurków, aby przeszukać jezioro, do którego zdaniem naocznego świadka wrzucono dywan. Specjaliści spędzili dwa dni na poszukiwaniach, ale niczego nie znaleźli. „To jest coś, co mnie prześladuje” – powiedział prywatny detektyw. „Dopóki nie znajdziemy tego dywanu i nie zobaczymy, co w nim jest, musimy śledzić ten konkretny trop”.

Michael Torretta ma też jeszcze jedną teorię na temat tego, co mogło się stać z Jennifer Kesse w dniu jej zniknięcia. Na podstawie wywiadów z ludźmi, którzy mieszkali w kompleksie mieszkaniowym, uważa, że ​​nawet 10 pracowników budowlanych mieszkało w pustym mieszkaniu naprzeciwko Jennifer. Zdaniem detektywa porwał ją jeden lub więcej pracowników.

Co stało się z Jennifer?

Jennifer Kesse i Rob Allen
Jennifer Kesse i Rob Allen

To pytanie zadają sobie z pewnością bliscy kobiety. Do dziś nie odnaleziono bowiem jej ciała. Nie potwierdzono też, by ktoś widział ją żywą po uprowadzeniu, które zapewne miało miejsce. W pierwszej kolejności policja przesłuchała bliskich Kesse. Sprawdzono szczególnie wnikliwie byłego oraz obecnego chłopaka kobiety. Nie znaleziono jednak żadnych dowodów ani poszlak, które wskazywałyby na ich udział w zaginięciu. Obaj mieli solidne alibi.

Sprawdzono również miejsce pracy kobiety. Ustalono, że jeden z jej kolegów chciał się z nią kilka razy umówić, ale za każdym razem spotykał się z odmową. W końcu wykluczono go jednak z grona podejrzanych. Inną teorią było porwanie w ramach handlu ludźmi, choć jest to raczej mało prawdopodobne.

Po ponad roku od zaginięcia dyrektor firmy, w której pracowała Jennifer, zaoferował nagrodę w wysokości miliona dolarów. Niestety ta hojna propozycja nie przełożyła się na znaczący progres w sprawie. To niewyjaśnione zaginięcie nurtuje wielu do dziś.

Podobał Ci się artykuł? Oceń go!

Średnia ocena: / 5. Ilość ocen:

Na razie brak ocen. Bądź pierwszy!

Aż tak źle? 😉

Będę wdzięczny za informację, skąd tak niska ocena. Dzięki temu będę mógł poprawić artykuł i uniknę podobnych błędów w przyszłości.

Z niecierpliwością czekasz na kolejny wpis? Zapraszam na fanpage'a na Facebooku, gdzie wrzucam info o nowych artykułach!
Sprawdź też, jak możesz wspomóc mojego bloga :)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dziesięć + 19 =